Sport, Kultura

Nowy Sącz

Utracona szansa Nowego Sącza: dlaczego ratusz ignoruje propozycję współpracy z Teksasem?

Świeżo utwardzona nawierzchnia ulicy w Nowym Sączu po modernizacji kolei. Widoczna jest ciężarówka asfaltowa i pracownik nadzorujący inwestycję na tle miejskiej zabudowy oraz wiaduktu kolejowego.
Zdjęcie dokumentujące postępy prac remontowych i modernizacyjnych w Nowym Sączu. Po zakończeniu inwestycji, związanej z modernizacją kolei, przeprowadzono gruntowny remont infrastruktury drogowej, obejmujący 17 ulic. Na pierwszym planie widoczna jest świeżo utwardzona, czarna nawierzchnia asfaltowa, symbolizująca powrót do normalnego życia miejskiego i poprawę jakości komunikacyjnej. Po prawej stronie kadru wznosi się masywny wiadukt kolejowy z elementami charakterystycznej architektury podkarpackiej. W tle widoczna jest zabudowa mieszkaniowo-handlowa, typowa dla centrum Nowego Sącza. Na placu budowy pracuje specjalistyczna ciężarówka asfaltowa oraz pracownik nadzoru inwestycji (inżynier), który monitoruje jakość wykonanych prac. Scena podkreśla współpracę między nowoczesną infrastrukturą transportową (kolej) a miejską komunikacją drogową, co jest kluczowe dla rozwoju regionu. Inwestycja ta ma na celu nie tylko poprawę estetyki, ale przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa i komfortu użytkowania ulic oraz połączenie z nowoczesnym węzłem kolejowym. Remonty te są przykładem kompleksowej rewitalizacji miejskiej przestrzeni, gdzie infrastruktura drogowa jest dostosowywana do zmieniających się potrzeb miasta. Świeżo położony asfalt świadczy o wysokiej jakości wykonanych prac i gotowości ulic do przyjęcia ruchu samochodowego. Obecność maszynerii budowlanej oraz personelu technicznego potwierdza ciągłość procesu nadzoru i kontroli jakości. Nowy Sącz, jako dynamicznie rozwijające się miasto na Podkarpaciu, inwestuje w swoje kluczowe arterie komunikacyjne. Modernizacja kolei często wymaga równoległego remontu dróg dojazdowych i miejskich, co jest widoczne na zdjęciu. To połączenie elementów infrastruktury kolejowej (wiadukt) z elementami życia codziennego (ulice handlowe) tworzy unikalny krajobraz post-remontowy. Zdjęcie może posłużyć jako materiał prasowy dla władz miasta, firmy budowlanej lub zarządcy kolei, dokumentując skalę i profesjonalizm przeprowadzonych prac. Podkreśla ono sukcesy w zakresie zarządzania projektami infrastrukturalnymi na dużą skalę.

Źródło: eccoapi

Mieszkańcy i przedsiębiorcy Sądecczyzny mają unikalną możliwość nawiązania realnych kontaktów gospodarczych i akademickich ze Stanami Zjednoczonymi, a konkretnie z Teksasem. Propozycja ta nie jest puste deklaracje, lecz opiera się na istniejących już strukturach biznesowych i edukacyjnych po stronie amerykańskiej. Mimo to, władze miasta okazują się być obojętne na inicjatywy mające na celu wykorzystanie tego potencjału dla rozwoju regionu. Brak reakcji urzędników stoi w kontraście do zainteresowania lokalnych uczelni oraz konkretnych przedstawicieli polonijnej społeczności teksańskiej. Artykuł przybliża szczegóły tej zaprzepaszczonej szansy oraz pyta, jakie priorytety mają obecnie nowosądecki samorząd.

Potencjał współpracy, który przelatuje obok miasta

W mojej ocenie sprawa, którą chciałbym poruszyć, powinna stać się przedmiotem gorących debat nie tylko wśród lokalnych biznesmenów, ale także w kółkach akademickich i administracyjnych Nowego Sącza. Mamy dziś do dyspozycji realną szansę na zbudowanie mostu gospodarczego między Sądecczyzną a jednym z najważniejszych regionów Stanów Zjednoczonych, jakim jest Teksas. Nie chodzi tu o wymianę upominków czy kurtuazyjne wizyty protokolarnie, które często kończą się jedynie wspólnym zdjęciem i zapominaniem o sobie po powrocie do domu. Po stronie amerykańskiej znajdują się konkretni ludzie, gotowi do nawiązania owocnych relacji biznesowych, edukacyjnych oraz technologicznych z naszym regionem. Istnieją już ugruntowane kontakty gospodarcze, które mogą otworzyć drzwi dla eksportu lokalnych produktów czy usług na rynek amerykański. Projekty te obejmują szerokie spektrum dziedzin, w tym energetykę, nowoczesne technologie oraz wymianę studentów, co mogłoby znacząco podnieść poziom edukacji i międzynarodową rozpoznawalność naszych uczelni.

Jednakże, pomimo istnienia tak konkretnych propozycji, zaskakuje mnie całkowity brak zainteresowania ze strony władz miasta Nowego Sącza. Propozycja współpracy nie była kierowana anonimowo, lecz trafiła bezpośrednio do kluczowych osób decyzyjnych w urzędzie miejskim. Wielokrotnie próbowałem przykuć uwagę Prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla oraz jego zastępcy Artura Bochenka, a także Sekretariatu Urzędu Miasta. Nie oczekiwałem od ratusza finansowania tej inicjatywy ani wielkich, pomyślnych deklaracji medialnych na start. Chodziło mi przede wszystkim o otwarcie dialogu, rzetelną ocenę potencjału projektu oraz sprawdzenie, czy samorząd w ogóle chce wejść do sieci gospodarczych i akademickich łączących Polskę z Teksasem.

Kim jest profesor Jim Mazurkiewicz?

Kluczową postacią w tej całej intrydze jest profesor Jim Mazurkiewicz, człowiek o niebanalnym dorobku i głębokich korzeniach w relacjach polsko-amerykańskich. Przez dekady był on związany z prestiżowym Texas A&M University oraz organizacją Texas A&M AgriLife Extension, działając na rzecz edukacji, rolnictwa, agrobiznesu oraz międzynarodowej współpracy. Jego pozycja jest tym bardziej imponująca, że pełni funkcję prezesa Polsko-Amerykańskiej Izby Handlowej w Teksasie i aktywnie reprezentuje interesy Polonii teksańskiej na wysokim szczeblu. Co istotne, oficjalne źródła polskiego rządu wskazują go również jako Konsula Honorowego Rzeczypospolitej Polskiej w Bryan w stanie Teksas.

Nie jest to zatem przypadkowy entuzjasta czy osoba deklarująca jedynie słowne sympatie do naszej ojczyzny. Profesor Mazurkiewicz to praktyk, który od lat faktycznie buduje relacje między Polską a Teksasem, łącząc środowiska akademickie, administrację publiczną oraz sektor prywatny. Według informacji zawartych na stronie Polsko-Amerykańskiej Izby Handlowej w Teksasie, przez ponad dwanaście lat koordynował on programy wymiany, w których uczestniczyło więcej niż tysiąc osób z obu krajów. W jego portfolio znajdują się również bardzo konkretne projekty gospodarcze i energetyczne, które mają realny wpływ na rynki obu państw.

Szeroki zakres możliwości współpracy

W publicznych wystąpieniach profesor Mazurkiewicz opisywał swoją rolę w budowaniu kontaktów związanych z ciekawą tematyką LNG oraz współpracą z polskimi podmiotami energetycznymi. Wspominał o organizacji wizyt przedstawicieli gospodarczych i administracyjnych Teksasu w Polsce, co świadczy o jego zdolności do łączenia światów. Jego kontakty sięgają takich gigantów jak Polskie LNG, Grupa LOTOS, Grupa Azoty czy środowisko energetyczne Politechniki Gdańskiej. To pokazuje skalę jego wpływów i doświadczenia w branży, które mogłyby zostać wykorzystane na korzyść mniejszych, regionalnych przedsiębiorstw z Sądecczyzny.

Profesor wielokrotnie podkreślał, że Teksas i Polska mają ogromne, niewykorzystane możliwości współpracy w wielu kluczowych sektorach gospodarki. W rozmowach medialnych wskazywał na technologie informatyczne, sztuczną inteligencję, cyberbezpieczeństwo oraz automatyzację procesów produkcyjnych. Mówił również o zaawansowanej produkcji, energetyce, technologiach finansowych i agrotechnologii, które są przyszłością obu gospodark. Podkreślał potrzebę budowania swoistego „mostu technologicznego” pomiędzy Polską a Teksasem, który ułatwi przepływ wiedzy, kapitału i innowacji.

Dlaczego Nowy Sącz powinien być częścią tego mostu?

Pytanie, dlaczego Nowy Sącz nie miałby stać się jednym z filarów takiego mostu, wydaje mi się retoryczne, biorąc pod uwagę lokalny potencjał gospodarczy. Sądecczyzna posiada liczne firmy produkcyjne, technologiczne, przemysłowe, budowlane, transportowe i usługowe, które szukają nowych rynków zbytu poza granicami kraju. Teksas jest jednym z największych centrów gospodarczych Stanów Zjednoczonych oraz najważniejszym regionem energetycznym i technologicznym na świecie. Możliwość bezpośredniego przedstawienia sądeckich przedsiębiorców ludziom działającym na rynku teksańskim powinna być przynajmniej dokładnie przeanalizowana przez lokalnych urzędników.

Mówimy tu o potencjalnym eksporcie z Sądecczyzny do USA, nawiązaniu kontaktów B2B oraz współpracy w sferze energetycznej i technologicznej. Nie twierdzę, że jeden telefon czy spotkanie automatycznie przyniesie milionowe kontrakty w ciągu tygodnia. Każdy, kto prowadzi biznes, doskonale wie, że międzynarodowa współpraca zaczyna się od zaufania, osobistych kontaktów i właściwych ludzi pośredniczących między stronami. A tutaj takie kontakty już istnieją i czekają na aktywację przez lokalne władze.

Uczelnie dostrzegają szanse, gdzie ratusz widzi pustkę

Szczególnie ważny jest aspekt edukacyjny tej propozycji, który został dostrzeżony przez lokalne uczelnie. Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu oraz Wyższa Szkoła Biznesu – National Louis University wykazały wyraźne zainteresowanie możliwością rozwoju współpracy z Teksasem. Jednym z potencjalnych kierunków mogłaby być wymiana studentów pomiędzy Nowym Sączem a uczelniami teksańskimi, co otworzyłoby nowe horyzonty dla młodych ludzi. Dla studentów z Sądecczyzny byłaby to niezwykła okazja do zdobycia doświadczenia międzynarodowego i poznania amerykańskiego rynku pracy.

Studenci z Teksasu mogliby przyjeżdżać do Nowego Sącza, aby poznać Polskę, nasz region oraz specyfikę lokalnej gospodarki. To właśnie takie projekty budują rozpoznawalność miasta znacznie skuteczniej niż kolejne foldery promocyjne czy plakaty w autobusach. Wymiana kulturalna i naukowa tworzy trwałe więzi, które przekładają się na przyszłą współpracę biznesową i polityczną.

Propozycja konkretnego formatu spotkania

Proponowałem, aby potencjalna wizyta profesora Mazurkiewicza nie była zwykłym spotkaniem protokolarnym, lecz roboczym wydarzeniem pod hasłem „Nowy Sącz – Texas Bridge”. W ramach jednego dnia można byłoby zorganizować spotkanie z władzami miasta oraz prezentację najważniejszych firm Sądecczyzny. Plan zakładał również spotkanie przedsiębiorców z przedstawicielami Polsko-Amerykańskiej Izby Handlowej w Teksasie oraz dyskusję z reprezentantami ANS i WSB-NLU.

Tematem rozmów miały być programy wymiany studentów, prezentacja potencjału eksportowego regionu oraz dyskusja na temat energetyki, technologii IT i sztucznej inteligencji. Celem było przygotowanie konkretnych dalszych kroków wdrożeniowych, a nie tylko wymiana zdań przy kawie. Nie potrzeba tutaj wielkiej konferencji ani ogromnego budżetu miejskiego, wystarczy przede wszystkim chęć do działania i otwartość na nowe pomysły.

Drugi projekt: Nowoczesna Klasa Akademicka

Przy okazji rozmów chciałem przedstawić władzom miasta także możliwość pilotażowego projektu edukacyjnego pod roboczą nazwą „Nowoczesna Klasa Akademicka – Nowy Sącz”. Projekt zakłada wykorzystanie Chromebooków, Google Workspace for Education oraz narzędzi do pracy projektowej i quizów online. Nie chodzi jedynie o zakup komputerów, lecz o zmianę sposobu prowadzenia lekcji i stworzenie modelowej klasy pokazującej nowoczesne metody nauczania.

Tym kierunkiem zainteresował się również profesor Bogusław Kołcz, dyrektor Zespołu Szkół Akademickich w Nowym Sączu. To kolejny przykład projektu, który można byłoby rozwijać lokalnie, a następnie pokazywać jako wizytówkę miasta na szerszą skalę. Edukacja oparta na nowoczesnych technologiach jest kluczowa dla przygotowania młodych ludzi do rynek pracy przyszłości.

Brak osobistych korzyści i pytanie o priorytety

Chciałbym również bardzo wyraźnie zaznaczyć jedną rzecz: nie zwracałem się do miasta w prywatnym interesie. Nie oczekiwałem stanowiska, pieniędzy ani żadnych osobistych korzyści finansowych czy prestiżowych. Mieszkałem w Teksasie, poznałem tam ludzi i środowiska, które mogą być dla Sądecczyzny wartościowe w kontekście rozwoju gospodarczego. Uznałem więc, że warto spróbować wykorzystać te kontakty dla miasta, z którym bardzo mocno się związałem.

Nowy Sącz naprawdę ma potencjał, który jest obecnie marnowany przez bierność administracji. Ma przedsiębiorców, uczelnie, młodych ludzi, szkoły i firmy, które nie muszą ograniczać się jedynie do lokalnego rynku zbytu. Trzeba tylko chcieć otworzyć im drzwi na świat i ułatwić kontakt z zagranicznymi partnerami. I właśnie tego nie potrafię zrozumieć: dlaczego po jednej stronie mamy osoby w Stanach Zjednoczonych gotowe do rozmowy, a po drugiej obojętność ratusza.

Być może władze miasta mają inne priorytety, które wydają im się bardziej palące. Być może uznały projekt za niewarty uwagi lub nie dostrzegają jego długofalowego potencjału dla budżetu i wizerunku miasta. Ale mieszkańcy powinni wiedzieć, że taka propozycja istnieje i została zignorowana. Powinni wiedzieć, że są ludzie w Teksasie zainteresowani współpracą i czekający na sygnał z Polski.

Powinni także wiedzieć, że firmy z naszego regionu mogłyby otrzymać możliwość dotarcia do nowych partnerów i nowych rynków zbytu. Dlatego pozostaje jedno bardzo proste pytanie: ile jeszcze gotowych możliwości musi pojawić się przed Nowym Sączem, aby władze miasta zdecydowały się po nie sięgnąć? Bo dzisiaj odnoszę niestety wrażenie, że współpracą międzynarodową, która jest praktycznie na wyciągnięcie ręki, ratusz w Nowym Sączu ma po prostu w nosie.

Słowa kluczowe

Lokalizacje