Witamy w kolejnym odcinku naszego podcastu, w którym dzisiaj zaczynamy nieco inaczej niż zwykle. Naszym tematem jest nagranie startu rakiety Space Shuttle Challenger, ostatniego lotu tego typu, który miał miejsce czterdzieści lat temu, 28 stycznia 1986 roku. Ten lot rozpoczął się pozornie normalnie, albo przynajmniej tak myślało się wszystkich na Ziemi w tamtym momencie.
Przebieg startu i moment katastrofy
Paliwo ciekłe, czyli tlen i wodór, zapaliło główne silniki, a paliwo stałe odpaliło rakiety boczne zgodnie z planem. Rakieta wzlatywała i obracała się o 180 stopni, a moc silników była zmniejszana przez 15 sekund, gdy pojazd był poddawany maksymalnemu ciśnieniu dynamicznemu. Następnie wracał pełny ciąg i dokładnie po 72 sekundach doszło do katastrofy, o którą upewniliśmy się, abyście mogli oszacować, jak długo trwał lot.
Rakieta na paliwo stałe częściowo oderwała się i uderzyła w główny zbiornik na tlen i wodór. Uciekający wodór ciekły stworzył ciąg, który pchnął zbiornik wypełniony nim siłą 1 300 000 kilogramów. Dwie sekundy później, czyli po 74 sekundach, mieszanina tlenu i wodoru zapaliła się i powstała gigantyczna kula ognia.
Destrukcja promu i śmierć załogi
Sama rakieta, czyli orbiter, nie została zniszczona w samym wybuchu, ale została rozerwana przez ekstremalne siły aerodynamiczne podczas lotu z prędkością Mach 1,92 na wysokości około 15 kilometrów. Złamała się na kilka dużych kawałków, w tym silnik, skrzydła i przednia kadłub. Siedmiu astronautów zmarło tego dnia, nie mając szans na powrót do domu.
Dick Scobee dowodził misją, a Michael J. Smith pełnił funkcję pilota. Do tragedii dołączyli Ronald McNair, Ellison Onizuka, Judith Resnik, Gregory Jarvis oraz Christa McAuliffe. Ostatnia z nich była nauczycielką, która miała być pierwszą cywilną osobą latającą na orbitę w ramach programu.
Kontekst misji STS 51L
To oczywiście nie był pierwszy wypadek związany z lotami kosmicznymi, ani pierwsza śmierć w tej dziedzinie. Pamiętamy o Apollo 1, kiedy trzy osoby spłonęły żywe zamknięte w kapsule, oraz o katastrofie radzieckiej Sojuza 11. Jednak katastrofa Challenger usunęła z tych lotów pewien, pozwolę sobie tak nazwać, niewinność i pokazała, że ryzyko jest realne.
Skompletowanie załogi misji STS 51L było kluczowe dla tej nieudanej misji. Na pokładzie oprócz zwykłej załogi astronautów NASA był nauczyciel Christa McAuliffe oraz Gregory Jarvis, inżynier z firmy przygotowującej sprzęt do lotów kosmicznych. Lot miał być pierwszym w programie, który zobaczyłoby, jak cywile zaczynają latać na orbitę.
Polityczne tło i reakcje społeczne
Kampania Nauczyciel w Kosmos była bardzo mocno reklamowaną kampanią przez administrację ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana. Sama NASA bardzo na tym zależała, ponieważ agencja walczyła z problemami oszczędnościowymi w tamtym czasie. Istniało wewnętrzne i zewnętrzne ciśnienie na zastosowanie lotów kosmicznych do celów militarnych i edukacyjnych.
W wyniku tej akcji około 2,5 miliona dzieci w USA obserwowało start rakiety. W tym celu przerwano lekcje i pokazano na żywo w szkołach. Więc 2,5 miliona dzieci widziało, jak ferry jest rozerwany, a nauczyciel ginie wraz z całą załogą. To wydarzenie wywarło ogromny szok na społeczeństwo amerykańskie.
Pamięć o tragedii i porównania
Myślę, że dzisiaj ta pamięć nie jest już tak silna, ponieważ minęło czterdzieści lat od tego tragicznego dnia. W 2003 roku rakieta kosmiczna Columbia rozbiła się, co stworzyło silniejsze wspomnienia dla nas ze względu na świeżość wydarzenia. Ale katastrofa Columbii była w swoim rodzaju wtórna, ponieważ przyczyny były podobne do tych z Challenger.
Warto pamiętać, że każdy z nas może wesprzeć nasz podcast, abyśmy mogli poświęcać czas na tworzenie wymagających treści. Nasz podcast jest całkowicie darmowy i dostępny dla was bez żadnych ograniczeń. Dziękujemy za Waszą uwagę i wspieranie naszej pracy nad edukacją w dziedzinie nauki i historii lotów kosmicznych.