Historia uczy ostrożności: lekcja z lat trzydziestych
Kiedy w 1930 roku Wielki Kryzys dotknął Stany Zjednoczone, prezydent Herbert Hoover podjął decyzję, która miała wesprzeć krajowych rolników i producentów. Zatwierdził on daleko idący podatek w wysokości 20 procent na wszystkie importowane towary rolne oraz przemysłowe. Logika stojąca za tym ruchem wydawała się prosta: podrożenie towarów zagranicznych miało skłonić konsumentów do wybierania produktów krajowych.
Wierzyliśmy wtedy, że środki finansowe pozostaną w amerykańskich firmach, co powinno stworzyć więcej miejsc pracy i ożywić gospodarkę. Jednak plan Hoovera zakończył się całkowitą porażką. Inne kraje odpowiedziały represjami, opodatkowując amerykańskie towary, co doprowadziło do gwałtownego spadku eksportu i upadku handlu globalnego.
Ostatecznie ta polityka przyczyniła się do wzrostu cen w USA oraz jeszcze większego bezrobocia. Katastrofalne skutki ustawy Smoota-Hawleya nie były zaskoczeniem dla ponad tysiąca ekonomistów, którzy publicznie potępili ten projekt. Mimo to historia pokazuje, że przywódcy wciąż sięgają po narzędzia protekcjonistyczne, często bagatelizując długofalowe konsekwencje.
Definicja cła i mechanizm jego działania
Cło jest podatkiem, który importer płaci za wprowadzenie zagranicznych towarów do danego kraju. Aby to lepiej zrozumieć, przyjrzyjmy się prostemu przykładowi matematycznemu. Jeśli importujemy towary o wartości 1000 dolarów przy stawkach cłowych wynoszących 10 procent, zapłacimy rządowi 100 dolarów na wierzchołek ceny zakupu od sprzedawcy.
Zagraniczni eksporterzy mogą zareagować na takie opłaty poprzez obniżenie cen swoich produktów, aby utrzymać zainteresowanie importerów. Jeśli jednak nie zrobią tego, to my jako importerzy ponosimy ten dodatkowy koszt. W rezultacie jesteśmy zmuszeni podnieść ceny detaliczne, aby konsumenci pokryli różnicę wynikającą z opłaty celnej.
Skomplikowana reakcja łańcuchowa w gospodarce
Może to brzmieć jak prosta transakcja, ale wprowadzenie cła uruchamia skomplikowaną reakcję łańcuchową w całej gospodarce. Aby uprosścić sprawę, warto przeanalizować kilka przykładów z jednego kraju, które ilustrują czynniki utrudniające przewidywanie skutków takich polityk.
Po pierwsze, cła mogą być stosowane do różnych krajów w zróżnicowanych stawkach. W 2024 roku Stany Zjednoczone miały na przykład 6-procentowe cło na całą wełnę wprowadzaną do kraju. Jednakże, jeśli ta wełna pochodziła z Meksyku lub Korei Południowej, była zwolniona z opłat ze względu na istniejące umowy handlowe.
Tymczasem importerzy kupujący wełnę z Rosji mogli spotkać się z wysokim cłem wynoszącym aż 55,5 procent. Takie zróżnicowane polityki mogą służyć ochronie krajowych producentów wełny lub po prostu zachęcać importerów do zakupu u określonych zagranicznych dostawców, które korzystają z preferencyjnych warunków.
Kosztowne miejsca pracy w przemyśle
Sprawa staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy próbujemy przewidzieć, jak cła wpływają na rynek pracy. Czasami tworzone przez nie miejsca pracy mają niezwykle wysoki koszt dla konsumentów. W 2018 roku USA wprowadziły cło na pralki, które teoretycznie stworzyło około 1800 miejsc pracy i przyniosło rządowi dochód rzędu 82 milionów dolarów.
Jednakże polityka ta podniosła średnią cenę pralek o 86 dolarów, co w skali kraju kosztowało konsumentów około 1,5 miliarda dolarów. Oznacza to, że społeczeństwo zapłaciło około 817 tysięcy dolarów za stworzenie każdego z tych miejsc pracy w przemyśle pralniczym.
Wpływ na branże powiązane i konkurencyjność
W innych przypadkach miejsca pracy tworzone przez cła są kosztem istniejących już stanowisk w innych sektorach. W 2002 roku administracja Busha wprowadziła cła sięgające 30 procent na importowaną stal. Zatrudnienie w produkcji stali w USA maleje od dziesięcioleci, więc podrożenie zagranicznej stali miało teoretycznie stworzyć nowe miejsca pracy dla krajowych producentów.
Początkowo polityka ta zwolniła tempo utraty miejsc pracy w hutnictwie. Ponieważ jednak stal z USA nadal kosztowała więcej niż zagraniczna przed wprowadzeniem cła, krajowe branże korzystające z tego materiału musiały podnieść swoje ceny. To uczyniło ich produkty mniej konkurencyjnymi na arenie międzynarodowej.
W ciągu roku od wprowadzenia cła USA straciły znacznie więcej miejsc pracy w branżach związanych ze stalą, niż zyskały w przemyśle produkującym sam materiał. Jasne jest, że sposób, w jaki inne kraje reagują na cła, jest kolejną dużą częścią efektu domina, który ma te polityki.
Wojny handlowe jako skutek uboczny
Przykładem tego zjawiska jest rok 2018, gdy USA próbowały rozwiązać swój deficyt handlowy z Chinami poprzez opodatkowanie chińskich towarów. Choć te cła chroniły niektóre krajowe firmy i zwiększały dochody rządu, wywołały one również pełnowymiarową wojnę handlową.
Chiny odpowiedziały podwyższając ceny na amerykańskie produkty, co uderzyło w rolników i eksporterów ze Stanów Zjednoczonych. Doświadczenia te pokazują, że izolacjonizm gospodarczy rzadko przynosi oczekiwane korzyści bez generowania poważnych problemów dla szerokiego spektrum uczestników rynku.