W czwartkowy wieczór na nowosądeckich ulicach panowała specyficzna, zadumana atmosfera, która towarzyszy rocznicom największych narodowych tragedii. Zebrałem się wraz z wieloma innymi mieszkańcami przy Pomniku „Za Wolność”, usytuowanym tuż obok kościoła św. Kazimierza, aby oddać hołd tym, którzy padli ofiarami sowieckiej agresji z 17 września 1939 roku. To miejsce stało się punktem spotkań dla osób chcących przypomnieć o bolesnych rozdziałach naszej historii, które często bywają umyślnie zaciszane lub bagatelizowane przez niektórych polityków i historyków. Widok zgaszonych świateł i skupionych twarzy uczestników uroczystości mówił sam za siebie – pamięć o tamtych wydarzeniach jest dla nas nadal żywa i bolesna.
Przypominając sobie wydarzenia sprzed 87 lat, nie mogę zapomnieć, jak brutalne było wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium Polski, która walczyła wtedy z hitlerowskimi Niemcami. Zdrada sojusznika i atak od wschodu były ciosem pod żebra dla narodu, który myślał, że ma wsparcie mocarstw zachodnich. Polscy żołnierze otoczeni z dwóch stron nie mieli realnej szansy na skuteczny opór, co doprowadziło do masowych aresztowań, deportacji i mordów na cywilach oraz oficerach. Ta data, 17 września 1939 roku, stała się symbolem zdrady międzynarodowej oraz początkiem długiej serii zbrodni popełnianych przez sowiecki reżim na ziemiach polskich.
Podczas uroczystości słuchałem przemówień, które przybliżały losy tysięcy Polaków deportowanych do głębi Związku Radzieckiego. Wielu z nich zginęło w obozach pracy, w lasach katyńskich czy podczas marszów śmierci na Syberii i w Kazachstanie. Ich rodziny zostały rozproszone, a majątki skonfiskowane przez państwo sowieckie, które chciało wykreować nową rzeczywistość pozbawioną polskiego ducha narodowego. Przypomnienie tych faktów jest niezbędne, aby kolejne pokolenia zrozumiały cenę, jaką zapłaciliśmy za próbę narzucenia nam ideologii komunistycznej.
Specjalnym akcentem tego spotkania było nawiązanie do współczesnych wydarzeń na Ukrainie, które wstrząsnęły całą Europą i światem. Wojna rosyjsko-ukraińska przywróciła nam świadomość realnego zagrożenia ze strony Rosji, która nadal stosuje metody znane z czasów stalinowskich terroru. Dokumentowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych zbrodnie wojenne popełniane przez siły rosyjskie są lustrzanym odbiciem tych, które miały miejsce w 1939 roku i później. Nie możemy więc patrzeć na te wydarzenia jako na odległą historię, lecz jako bezpośrednie zagrożenie naszej bezpieczeństwa i suwerenności.
Stojąc przy pomniku, czułem silny emocjonalny ciężar odpowiedzialności za przekazywanie prawdy o tych wydarzeniach naszym dzieciom i wnukom. Edukacja historyczna w naszych szkołach musi być pozbawiona luk i manipulacji, które często wynikają z presji politycznej czy ideologicznych uprzedzeń poszczególnych rządów. Tylko pełna wiedza o przyczynach i skutkach sowieckiej agresji pozwoli nam uniknąć powtórzenia błędów przeszłości i skutecznie bronić demokratycznych wartości. Każdy z nas ma obowiązek dbać o to, aby pamięć o ofiarach nie zatarła się w mgle lat.
Warto też zastanowić się nad tym, jak bardzo zmieniło się postrzeganie Związku Radzieckiego i Rosji w ostatnich dziesięcioleciach. Po upadku komunizmu wielu ludzi uznało, że zagrożenie minęło, a relacje z Moskwą można normalizować bez większych rezerw. Jednak obecna wojna pokazała, że agresywna polityka Kremla jest kontynuacją starych tendencji imperialnych i chęci dominowania nad sąsiadami. Nasze spotkanie w Nowym Sączu było więc nie tylko hołdem dla przeszłości, ale także ostrzeżeniem przed współczesnymi zagrożeniami.
Uczestnicy uroczystości składali kwiaty pod pomnikiem, a ich cisza była głośniejsza niż każde słowo. Widziałem w oczach starszych ludzi smutek i gniew, ale też determinację, by nie dać zapomnieć o cierpieniach, które przeszli oni sami lub ich bliscy. Młodzież również brała aktywny udział w ceremonii, co daje mi nadzieję, że pamięć historyczna będzie żywa również w przyszłości. To zachęca mnie do dalszego zaangażowania w działania na rzecz edukacji i upamiętniania ofiar totalitaryzmu.
Kontekst geopolityczny sprawia, że rocznice takie jak 17 września nabierają nowego wymiaru znaczeniowego dla wszystkich Europejczyków. Nie chodzi już tylko o polską tragedię, ale o uniwersalne zagrożenie demokracji i praw człowieka ze strony autorytarnych reżimów. Polska jako państwo graniczące z Rosją ma szczególne zobowiązanie do bycia strażnikiem wolności w regionie. Nasze działania lokalne, takie jak to spotkanie w Nowym Sączu, są cegiełkami budującymi mur obrony przed dezinformacją i kłamstwami.
Refleksja nad zbrodniami totalitaryzmu wymaga od nas odwagi intelektualnej i moralnej, aby przyznać się do własnych słabości i błędów przeszłości. Nie możemy bagatelizować cierpienia ofiar deportacji, łagrów i egzekucji, traktując je jako jedynie statystyczne dane w suchych raportach historycznych. Każda z tych osób miała rodzinę, marzenia i plany na przyszłość, które zostały brutalnie przerwane przez machinę represji sowieckiej. Naszym obowiązkiem jest przywrócenie im godności poprzez pamięć i szacunek dla ich losów.
Zakończając ten wieczór pod pomnikiem „Za Wolność”, czułem głęboki smutek, ale też dumę z faktu, że społeczność Nowego Sącza nie zapomniała o tych tragicznych wydarzeniach. To spotkanie było dowodem na to, że pamięć historyczna jest żywa i silna mimo prób jej wymazania przez różne siły polityczne. Będę kontynuował swoje działania na rzecz upamiętniania ofiar sowieckiej agresji, ponieważ wierzę, że tylko prawda może przynieść trwałe uzdrowienie narodowe.