Historiczny spadek frekwencji w głosowaniu
Przez ostatnie osiem dni, czyli od 14 do 21 września, mieszkańcy Nowego Sącza mieli możliwość wyrażenia swojej opinii na temat priorytetów wydatków miejskich. W tym okresie oddano zaledwie 2944 głosy, co stanowi absolutne minimum w historii funkcjonowania budżetu obywatelskiego w naszym mieście. Każdy uczestnik mógł zagłosować dwukrotnie, wybierając po jednym projekcie w kategoriach ogólnomiejskiej oraz osiedlowej. Należy jednak pamiętać, że ostateczna liczba ważnych głosów może jeszcze nieco spaść po przeprowadzeniu regulaminowej weryfikacji kart. Taki wynik jest szczególnie alarmujący, biorąc pod uwagę, że przeprowadzanie budżetu partycypacyjnego jest obowiązkowe dla miast na prawach powiatu.
Porównując obecne wyniki z danymi historycznymi, widzimy wyraźną tendencję spadkową. W 2015 roku, podczas pierwszego głosowania w Nowym Sączu, oddano ponad 16 tysięcy głosów, co świadczyło o ogromnym entuzjazmie mieszkańców. Nawet w latach późniejszych, takich jak 2021 czy 2022, frekwencja była znacznie wyższa, sięgając odpowiednio 10,2 tysiąca i 7,1 tysiąca głosów. W zeszłym roku wyniki były nieco lepsze niż obecnie, bo wyniosły 2995 ważnych głosów, ale różnica nie jest już tak dramatyczna jak kiedyś. Obecny wynik sugeruje, że mieszkańcy po prostu przestali wierzyć w skuteczność swoich działań.
Spadek liczby zgłaszanych projektów również koresponduje z malejącą aktywnością wyborczą. W 2021 roku do głosowania dopuszczono aż 109 pomysłów, co było rekordem w historii tego instrumentu. Obecnie liczba projektów kwalifikujących się do fazy finałowej jest znacząco niższa, co ogranicza realny wybór dla wyborców. Taka sytuacja może być interpretowana jako wynik zbyt rygorystycznej lub celowo zawężającej weryfikacji pomysłów na etapie przedgłosowania. Mieszkańcy czują się wykluczeni z procesu decyzyjnego, który powinien być otwarty i partycypacyjny.
Preferencje dla projektów władzy
Analizując szczegóły głosowania, trudno nie zauważyć systemu, który faworyzuje inicjatywy związane z lokalnym obozem rządzącym. W kategorii projektów ogólnomiejskich, na które przeznaczono 2,6 miliona złotych, zwyciężył jedyny dopuszczony do finału pomysł zatytułowany „Koalicja dla Nowego Sącza”. Pozostałe dziewięć zgłoszeń zostało odrzuconych podczas weryfikacji, co pozostawiało wyborcom jedynie jedną opcję do wyboru. Projekt ten jest zlepek trzydziestu drobnych remontów chodników, parkingów oraz placów zabaw, przygotowanych bezpośrednio w Ratuszu.
Realizacja tych inwestycji ma miejsce głównie na osiedlach zarządzanych przez ludzi powiązanych z Koalicją Nowosądecką Ludomira Handzla. Taka koncentracja środków pozwala lokalnym politykom wykazywać się „skutecznością” działań i autopromocją w oczach elektoratu. W przypadku projektów osiedlowych sytuacja wygląda podobnie, gdzie z 46 dopuszczonych pomysłów formalnie wygrało co najmniej 32. Na wielu osiedlach mieszkańcy nie mieli rzeczywistego wyboru, ponieważ tylko jeden lub dwa projekty miały szansę na realizację.
Wyceny projektów były często manipulowane w taki sposób, aby zapewnić zwycięstwo konkretnym inicjatywom niezależnie od liczby oddanych głosów. Na przykład na osiedlu Poręba Mała, gdzie oddano zaledwie 44 głosy, wybrano wszystkie cztery projekty złożone przez członków zarządu osiedla. Dwa z nich dotyczyły organizacji imprez za kwotę 157 tysięcy złotych, co stanowi znaczną część budżetu przeznaczonego na to osiedle. Pozostałe środki poszły na skromne zajęcia sportowe dla dzieci oraz wynajem przenośnej toalety przy placu zabaw.
Przykłady z konkretnych osiedli
Na osiedlu Barskie, które odnotowało najwyższą frekwencję w skali miasta (303 głosy), wygrał projekt budowy nowego placu zabaw przy Szkołę Podstawowej nr 18. To rzadki przykład inwestycji infrastrukturalnej, która faktycznie poprawi warunki życia mieszkańców. Na osiedlu Wojska Polskiego oddano 264 głosy, a wyceny zostały tak ustawione, aby przeszły zarówno projekt naprawy infrastruktury, jak i inicjatywa o charakterze imprezowo-wycieczkowym. Taka podwójna realizacja pozwala lokalnym działaczom prezentować się jako opiekunowie zarówno potrzeb materialnych, jak i kulturalnych społeczności.
Osiedle Piątkowa również stało się areną walki między projektami zgłoszonymi przez radnego-przewodniczącego zarządu osiedla. Cztery pomysły zdobyły łącznie 260 głosów, a w budżecie dokładnie zmieścił się remont fragmentu ulicy oraz organizacja spotkań integracyjnych. Na Kochanowskim, gdzie oddano 252 głosy, tradycyjnie priorytetem są wydarzenia kulturalne i turystyczne za kwotę 172 tysięcy złotych. Mieszkańcy będą uczestniczyć w wycieczkach, spotkaniach z tańcem oraz gastronomią, co jest mniej istotne dla bieżących potrzeb infrastrukturalnych.
Na Wólkach, przy 110 oddanych głosach, sfinansowano projekt o łącznej wartości 124 tysięcy złotych, który obejmuje miks zakupów urządzeń zręcznościowych, festyn oraz zajęcia gimnastyczne dla seniorów. Dzięki odpowiedniej wycenie znalazło się także 8 tysięcy złotych na remont ogrodzenia kapliczki przy ulicy Wolskiej. Na osiedlach Biegonice i Kaduk frekwencja była znikoma, wynosząca po 30 głosów na jedyny dopuszczony projekt. W przypadku Kaduku projekt obejmował naprawę ogrodzenia szkoły oraz piknik z grillem, co budzi wątpliwości co do priorytetów wydatków.
Podsumowanie i wnioski
Pełne wyniki głosowania są dostępne na oficjalnej stronie budżetu obywatelskiego Nowego Sącza, ostateczna lista projektów zostanie ogłoszona zarządzeniem prezydenta do 30 września. Trend spadku zainteresowania mieszkańców jest niepokojący i wymaga natychmiastowej reakcji samorządu lokalnego. Jeśli budżet obywatelski ma pełnić swoją demokratyczną funkcję, musi gwarantować sprawiedliwą konkurencję między różnymi inicjatywami. Obecny system, w którym weryfikacja projektów eliminuje większość niezależnych pomysłów, prowadzi do deziluzji i apatii społecznej.
Mieszkańcy Nowego Sącza zasługują na realny wpływ na kształtowanie przestrzeni publicznej w swoim mieście. Zamiast autopromocji polityków, powinniśmy skupić się na rozwiązywaniu rzeczywistych problemów infrastrukturalnych i społecznych. Tylko transparentne i uczciwe procedury mogą przywrócić zaufanie do budżetu partycypacyjnego jako narzędzia demokracji bezpośredniej. Inaczej ten instrument stanie się jedynie formalnością, pozbawioną realnego znaczenia dla życia codziennego mieszkańców miasta.