Wczoraj rano do redakcji dotarła wieść, która wstrząsnęła całym regionem i przyniosła głęboki smutek miłośnikom sportu. Zmarł Piotr Łaś, postać niezwykle ceniona w środowisku Sandecji Nowy Sącz za swoje wieloletnie zaangażowanie i zasługi dla klubu. Informacja o jego odejściu od nas przyszła z Belgii, gdzie spędzał ostatnie lata swojego życia, oddalony od rodzinnych stron. Choroba, z którą zmagał się przez długi czas, okazała się zbyt silna, by mógł jej sprostać w wieku 61 lat. To strata nie do nadrobienia dla wszystkich, którzy pamiętają jego czyny na murawie i szacunek, jakim cieszył się wśród koleżeńskich gron.
Wychowanek, który stał się legendą
Piotr Łaś nie był przypadkowym gościem w barwach Sandecji, lecz prawdziwym synem tego klubu, którego korzenie sięgają głęboko w lokalną tradycję sportową. Jego przygoda z biało-czarnymi rozpoczęła się we wrześniu 1979 roku, kiedy to młody zawodnik po raz pierwszy założył oficjalną koszulkę reprezentującą Nowy Sącz na oficjalnych meczach ligowych. Był to czas, gdy klub przechodził przez różne etapy rozwoju, a talenty takie jak Łaś stanowiły o jego przyszłym potencjale i sile ofensywnej na boisku. Wychowawcy klubu widzieli w nim nie tylko świetne predyspozycje fizyczne, ale także wyjątkową inteligencję taktyczną oraz chęć do ciągłego podnoszenia swoich umiejętności.
Przez lata Piotr był filarem defensywy lub środkowej formacji, zależnie od potrzeb trenerów i sytuacji na boisku podczas konkretnych spotkań. Jego graczem, który potrafił czytać grę przeciwnika i w odpowiednim momencie interweniować, aby neutralizować zagrożenia dla własnej bramki. Kibice z Trybuny Wschód i Zachód znali go po imieniu, a jego numer na koszulce stał się symbolem niezawodności i pracy zespołowej w trudnych momentach meczu. Nie szukał sławy poza murawą, skupiając się wyłącznie na tym, by każdy trening traktować jak najważniejszy mecz sezonu rozgrywanego przed własną publicznością.
Historia awansu do II ligi
Rok 1986 zapisał się złotymi zgłoskami w annałach Sandecji Nowy Sącz, a Piotr Łaś był jednym z kluczowych architektów tego historycznego sukcesu sportowego. Zespół pod jego aktywnym udziałem wywalczył awans do II ligi, co było wówczas największym osiągnięciem klubu w jego dotychczasowej historii istnienia na mapie polskiego futbolu. Każdy mecz tej kampanii był walką na śmierć i życie, gdzie punkty zdobywano ciężką pracą, ofiarą i niekiedy szczęściem stojącym po naszej stronie podczas decydujących spotkań.
Łaś w tamtym sezonie prezentował formę bliską perfekcji, będąc często decydującym ogniwem w grze zespołowej, która przyniosła upragniony cel. Jego doświadczenie i chłodna głowa w nerwowych końcówkach meczów pozwalały drużynie utrzymać nerwy na wodzy i nie popaść w panikę przy prowadzeniu rywala lub wyrównanym stanie gry. Wspomnienia z tamtego okresu to dla wielu kibiców najcenniejsze wspomnienia, które budzą duma za swój lokalny klub i jego zawodników, którzy dali wszystko z siebie.
Awans do II ligi otworzył przed Sandecją nowe perspektywy, przyciągając uwagę mediów i kibiców z całego Małopolski, a także sąsiednich województw. Dla Piotra Łasia był to moment spełnienia marzeń sportowych, których wiele lat wcześniej mógł mieć jako młody chłopak trenujący na prostej boisku w Nowym Sączu. Nie było jednak miejsca na długie świętowanie, ponieważ każdy zawodnik zdawał sobie sprawę, że utrzymanie się na wyższym szczeblu będzie wymagało jeszcze większego wysiłku i poświęcenia.
Życie po zakończeniu kariery
Po zakończeniu czynnej kariery piłkarskiej Piotr Łaś nie zerwał całkowicie więzi ze sportem, choć jego życie zawodowe przybrało inny kierunek związany z pracą poza granicami Polski. Przeprowadzka do Belgii otworzyła przed nim nowe możliwości życiowe, ale też oddaliła go od codziennego kontaktu z kibicami Sandecji, którzy tak bardzo go kochali i szanowali za jego wkład w sukcesy klubu. Mimo odległości geograficznej, zawsze czuł się częścią tej wielkiej rodziny, śledząc z daleka losy biało-czarnych i wspierając ich duchowo w trudnych chwilach.
Wspomnienia o nim w Nowym Sączu są niezwykle ciepłe, pełne uznania dla jego charakteru i postawy zarówno na boisku, jak i poza nim. Był człowiekiem prostym, skromnym, który nie lubił głośnych deklaracji, woląc działać niż mówić o swoich zasługach przed publicznością czy mediami lokalnymi. Jego odejście pozostawiło pustkę w sercach wielu osób, które miały szczęście go znać osobiście i doświadczyć jego życzliwości oraz otwartości na rozmowę o wspólnych wspomnieniach sportowych.
Środowisko piłkarskie w regionie traci dziś jednego z ostatnich żyjących świadków tamtej wielkiej ery Sandecji, która przyniosła nam tyle radości i dumy. Piotr Łaś zostanie zapamiętany jako zawodnik, który oddał klubowi najlepsze lata swojego życia, nie oszczędzając sił ani zdrowia na boisku podczas kluczowych meczów sezonu. Jego dziedzictwo sportowe jest trwałe i będzie inspirować kolejne pokolenia młodych piłkarzy wychodzących z akademii Sandecji Nowy Sącz.
Wspólne żałobne chwile
Klub, kibice i byli koledzy po boisku łączą się w szczerym smutku z rodziną zmarłego, składając im głębokie kondolencje w tej trudnej chwili straty bliskiej osoby. Pogrzeb zostanie zorganizowany zgodnie z wolą rodziny, a szczegóły dotyczące ceremonii pożegnalnej zostaną podane w odpowiednim czasie przez odpowiednie władze klubu oraz organizatorów wydarzenia. Prosimy o wyrozumiałość i cierpliwość, gdy będziemy czekać na oficjalne komunikaty dotyczące miejsca i czasu ostatniego pożegnania Piotra Łasia.
Niech ziemia będzie mu lekka, a jego pamięć zawsze pozostaje żywa w sercach wszystkich kibiców Sandecji Nowy Sącz oraz sympatyków lokalnego sportu. To koniec jednej epoki, ale początek trwałej legendy, która będzie opowiadana przez lata przyszłym pokoleniom jako przykład prawdziwej miłości do klubu i miasta. Dziękujemy Piotrze za wszystko, co dałeś nam poprzez swoją grę, postawę i niezwykłe serce, które biło w rytmie biało-czarnej pasji sportowej.