Wczoraj, 29 września 2026 roku, zgasł jeden z najjaśniejszych gwiazd nowosądeckiego środowiska gospodarczego. Tadeusz Kliś odszedł w wieku, który pozwalał mu cieszyć się zasłużonym odpoczynkiem od ciężkiej pracy na rzecz innych. Jako Honorowy Starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Nowym Sączu, nosił ten tytuł z dumą i pełną świadomością odpowiedzialności za młode pokolenie rzemieślników. Jego działalność nie ograniczała się tylko do formalnych obowiązków urzędniczych czy reprezentacyjnych spotkań z władzami miasta. Był to człowiek, który rozumiał realia codziennej pracy warsztatowej i wiedział, jak trudne bywa utrzymanie firmy w obecnych czasach.
Droga od przedsiębiorcy do honorowego działacza
Moje wspomnienia związane z osobą pana Tadeusza sięgają czasów, gdy lokalna gospodarka przechodziła bolesną transformację ustrojową. Wtedy właśnie jego praktyczny umysł i determinacja były niezbędne dla wielu rzemieślników, którzy musieli przystosować się do nowych warunków rynkowych. Nie był to człowiek mówiący wielkimi słowami, lecz ten, który działał konkretnie i bez zbędnych ceremonii w sytuacjach kryzysowych. Przez lata budował mosty porozumienia między różnymi branżami, które często rywalizowały ze sobą o klientów i zasoby finansowe. Jego autorytet wynikał bezpośrednio z własnego doświadczenia jako przedsiębiorcy, który znał smak zarówno sukcesu, jak i porażki.
Wspominam jeszcze te momenty, gdy stawał w obronie interesów małych warsztatów przed nadmiernym biurokracją administracji publicznej. Zawsze potrafił znaleźć argumenty, które przekonywały decydentów do łagodzenia restrykcji lub wprowadzania ulg dla lokalnych firm rodzinnych. Dla mnie jako redaktora obserwującego te wydarzenia z boku, jego postawa była wzorem obywatelskiego zaangażowania w sprawy wspólnoty. Nie robił tego dla nagrody ani dla medialnej sławy, ale dlatego, że wierzył w wartość pracy ręcznej i rzemieślniczej tradycji. Jego obecność na spotkaniach cechowych zawsze wnosiła spokój i jasność myślenia do często gorących dyskusji.
Wkład w rozwój lokalnego samorządu rzemieślniczego
Tadeusz Kliś rozumiał, że pojedynczy rzemieślnik jest słaby, ale zgrany cech może mieć realny wpływ na politykę ekonomiczną miasta. Dlatego tak mocno angażował się w działania statutowe oraz inicjatywy mające na celu podnoszenie kwalifikacji pracowników lokalnych firm. Organizowane przez niego szkolenia i konferencje przyciągały uczestników nie tylko z Nowego Sącza, ale i z okolicznych powiatów małopolskich. Dzięki jego wysiłkom wiele tradycyjnych technik rzemieślniczych zostało udokumentowanych i przekazanych kolejnym generaciom jako dziedzictwo kulturowe regionu. Nie pozwalał na zanikanie wiedzy, która była gromadzona przez stulecia w ścianach sądeckich warsztatów.
Warto też wspomnieć o jego roli w integracji środowiska z władzami samorządowymi i organizacjami pozarządowymi. Tadeusz Kliś potrafił przekonać partnerów biznesowych, że inwestycja w rzemiosło to inwestycja w stabilność społeczna całego regionu. Jego projekty często wiązały się z promocją lokalnych produktów na targach regionalnych i ogólnopolskich wystawach branżowych. Dzięki temu nowosądeckie rękodzieło zyskało szerszą rozpoznawalność poza granicami naszego województwa. Był to człowiek, który widział szerszy kontekst gospodarczy i nie ograniczał się do wąskiej perspektywy jednej branży.
Spadek po wieloletnim działaczu
Śmierć Tadeusza Kłisia to nie tylko strata dla jego najbliższej rodziny, ale przede wszystkim dla całego środowiska rzemieślniczego w Małopolsce. Oznacza ona koniec epoki, w której liderzy branżowi łączyli wiedzę praktyczną z głębokim patriotyzmem lokalnym. Młodzi przedsiębiorcy tracą mentora, który mógłby udzielić cennych rad opartych na wieloletnim doświadczeniu rynkowym. Cech Rzemiosł Różnych w Nowym Sączu musi teraz znaleźć sposób na kontynuację jego dzieła i zachowanie standardów, które wyznaczał. Jego dziedzictwo materialne jest mniej istotne niż duchowy wymiar jego działalności społecznej.
Wspominam go jako człowieka o niezachwianych zasadach etycznych, który nigdy nie zatajał swojego zdania w sprawach ważnych dla branży. Jego słowa miały wagę, ponieważ zawsze trzymał się danego słowa i dotrzymywał obietnic złożonych współpracownikom. W czasach, gdy zaufanie między podmiotami gospodarczymi jest często chwiejne, on budował relacje na solidnych fundamentach partnerstwa. To właśnie ta cecha czyniła go tak cenionym wśród kolegów po fachu i szanowanym przez konkurencję. Jego odejście pozostawiło pustkę, której trudno będzie wypełnić w najbliższych latach.
Podziękowania za lata pracy na rzecz społeczności
Pragnę wyrazić najgłębsze kondolencje rodzinie Tadeusza Kłisia oraz wszystkim osobom, które miały okazję współpracować z tym wybitnym człowiekiem. Jego życie było przykładem tego, jak można połączyć sukces zawodowy z bezinteresowną służbą dla dobra wspólnego. Niech pamięć o jego działaniach będzie źródłem inspiracji dla przyszłych liderów rzemiosła w Nowym Sączu i na całym świecie. Dziękujemy mu za każdą godzinę poświęconą na pomoc innym oraz za nieustanną dbałość o dobrostan lokalnej gospodarki. Jego imię zostanie wpisane w annały historii nowosądeckiego środowiska biznesowego na zawsze.
Zastanawiam się też, jak bardzo zmieni się klimat spotkań cechowych bez jego charakterystycznej obecności i mądrej rady. Tadeusz Kliś potrafił rozładować napięcie w trudnych sytuacjach swoim spokojnym tonem głosu i logicznymi argumentami. Brakowało mi często jego krytycznego, ale zawsze konstruktywnego spojrzenia na problemy, które nas otaczają. Teraz musimy sami poradzić sobie z wyzwaniami, które wcześniej omijaliśmy dzięki jego poparciu i wsparciu politycznym. To trudny czas dla wszystkich nas, którzy czerpali siłę z jego przykładowej postawy obywatelskiej.
Na zakończenie chcę podkreślić, że śmierć Tadeusza Kłisia to wydarzenie o znaczeniu historycznym dla naszego regionu. Oznacza zamknięcie ważnego rozdziału w rozwoju samorządu rzemieślniczego na ziemi sądeckiej. Jego dorobek nie zniknie jednak wraz z jego odejściem, ponieważ został wbudowany w strukturę lokalnych organizacji i tradycji. Będziemy pamiętać go jako architekta współczesnego oblicza rzemiosła w Nowym Sączu. Niech ziemia będzie mu lekka, a jego pamięć żywa w sercach tych, których dotknęło jego dobro.
Wspominam jeszcze ostatnie chwile spędzone przy stoliku kawowym, gdzie rozmawialiśmy o przyszłości branży i wyzwaniach cyfryzacji. Tadeusz Kliś nie bał się zmian, ale zawsze podkreślał konieczność zachowania ludzkiego wymiaru w relacjach biznesowych. Jego optymizm zarażał otoczenie, nawet gdy sytuacja ekonomiczna wydawała się beznadziejna dla wielu małych firm. To właśnie ta siła ducha czyni go postacią niezwykłą i godną naśladowania przez przyszłe pokolenia. Dziś oddajemy hołd legendzie nowosądeckiego rzemiosła, która odeszła do historii.