W miniony poniedziałek, 1 października, zgasło życie Józefa Hanzla, człowieka, którego nazwisko jest nierozerwalnie związane z historią Ochotniczej Straży Pożarnej w Wysokiem. Miał za sobą imponujące 91 lat życia, z których większość poświęcił na służbę społeczeństwu i ochronę mienia oraz zdrowia ludzi przed pożarami. Dla mnie, jako obserwatora lokalnych wydarzeń, śmierć tak wybitnego działacza to zawsze moment do zatrzymania się i refleksji nad tym, jak ważne są postawy takich ludzi dla spójności naszych społeczności. Jego odejście pozostawiło ogromną lukę w szeregach drużyny, która przez dekady opierała się na jego doświadczeniu i niekwestionowanym autorytecie.
Józef Hanzel nie był tylko członkiem strażackiej rodziny, ale jednym z jej współzałożycieli, co czyni go postacią kluczową w budowaniu fundamentów obecnej jednostki. To on, wraz z grupą zaufanych ludzi, postanowił, że mieszkańcy Wysokiego muszą mieć możliwość szybkiej i skutecznej reakcji w sytuacjach kryzysowych. Jego wizja była jasna: bezpieczeństwo lokalnej społeczności zależy od zaangażowania zwykłych ludzi, którzy gotowi są poświęcić swój czas dla dobra wspólnego. Bez tego początkowego zapału i determinacji, jaką wykazywał Hanzel, trudno byłoby wyobrazić sobie tak silną i sprawczą organizację, jaką jest OSP w Wysokiem dzisiaj.
Współzałożyciele i obecni druhowie podkreślają niezwykłe oddanie, z jakim Józef wypełniał swoje obowiązki przez wszystkie te lata. Nie było dla niego dnia wolnego od myślenia o straży, o jej rozwoju, wyposażeniu czy też o tym, jak podnieść kwalifikacje innych strażaków. Jego praca nie kończyła się na gaszeniu pożarów; równie ważna była działalność organizacyjna i społeczna, która spajała ludzi wokół wspólnych wartości. Dzięki niemu OSP stała się miejscem spotkań, integracji i budowania przyjaźni, które przetrwały wiele lat i zmian politycznych w naszym kraju.
Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Wysokiem jest historią wielu ofiar, a Józef Hanzel był jednym z tych, którzy płacili najwyższą cenę swoim czasem i energią. W trudnych okresach, gdy jednostka mogła się rozpaść lub stracić na znaczeniu, to właśnie jego obecność i słowa zachęty trzymały drużynę razem. Pamiętam opowieści starszych mieszkańców o tym, jak Hanzel potrafił zainspirować nawet najbardziej sceptycznych ludzi do włączenia się w działania strażackie. Jego zdolności przywódcze nie wynikały z pozycji formalnej, ale z czystej pasji i miłości do zawodu ratownika.
Wiek 91 lat to imponujący rezultat, który świadczy o sile charakteru Józefa Hanzla. Przez dziesięciolecia widział wiele trudnych sytuacji, ale nigdy nie stracił wiary w ludzi ani w sens swojej pracy. Jego życie było przykładem tego, jak jednostkowe działania mogą wpłynąć na losy całej miejscowości. Dla młodszych pokoleń strażaków był on żywym dowodem na to, że służba innym jest najszlachetniejszą formą działania obywatelskiego. Teraz, gdy już go nie ma, jego postawa pozostaje wzorem do naśladowania dla każdego, kto wchodzi w szeregi OSP.
Wysokie i okolice tracą dziś człowieka, który przyczynił się do budowania poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców. Jego wkład w rozwój infrastruktury strażackiej oraz w edukację przyszłych drużów jest nieoceniony i trudny do przecenienia. Nie można zapomnieć o tym, jak bardzo dbał o tradycje strażackie, jednocześnie otwierając drzwi na nowoczesne metody działania i współpracy z innymi jednostkami. Dzięki jego staraniom OSP w Wysokiem stała się rozpoznawalna nie tylko lokalnie, ale także w szerszym regionie jako skuteczna i profesjonalna organizacja.
Śmierć Józefa Hanzla to moment, w którym cała strażacka rodzina w Wysokiem oraz wielu jego znajomych z innych miejscowości przeżywa głęboki żal. Trudno wyrazić słowami, jak wielką stratą jest utrata człowieka o tak bogatym życiorysie i tak wielkim sercu. Druhowie podkreślają, że nie ma dnia, w którym byliby gotowi pożegnać go z tym świata, ponieważ jego energia i uśmiech były niezastąpione. To przypominanie nam, jak kruche jest życie, ale też jak trwałe są wartości, które zostawiamy po sobie.
Wspomnienie Józefa Hanzla będzie żyło tak długo, jak długo funkcjonować będzie Ochotnicza Straż Pożarna w Wysokiem. Jego imię zostanie wpisane w złoty księgę zasłużonych dla jednostki i dla lokalnej społeczności. Każdy pożar, który został ugasić, każda osoba uratowana, to jego niewidzialny podpis na historii naszego regionu. Mamy obowiązek dbać o te tradycje i kontynuować dzieło, które zaczął on wraz z pierwszymi współzałożycielami strażackiego stowarzyszenia w naszej miejscowości.
W tych trudnych chwilach składam wyrazy głębokiego współczucia rodzinie, bliskim oraz wszystkim drużom i koleżankom z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wysokiem. Niech pamięć o Józefie Hanzlu będzie dla nas wszystkich inspiracją do działania, solidarności i gotowości pomocy innym. Jego życie uczyło nas, że prawdziwa siła tkwi w ludziach, którzy nie boją się brać odpowiedzialności za dobro wspólne. To dziedzictwo, które mamy obowiązek strzec i przekazywać dalej, niezależnie od zmieniających się czasów.
Na zakończenie chcę podkreślić, że odejście Józefa Hanzla to nie koniec jego historii, ale początek trwałej legendy w lokalnym strażactwie. Jego postawa będzie przypominać nam o tym, jak ważne jest bycie dobrym sąsiadem i obywatelem. W Wysokiem i na Sądecczyźnie pamięć o nim będzie żyła w każdym akcie pomocy, który podejmą obecni i przyszli strażacy. Spoczywaj w pokoju, drogi Józefie, za wszystko, co zrobiłeś dla nas.