W dniu 14 grudnia 1972 roku załoga misji Apollo 17 przygotowywała się do powrotu na Ziemię, wiedząc, że przez długi czas żaden człowiek nie postawi stopy na Księżycu. Był to moment historyczny, który zapowiadał koniec epoki bezpośrednich lotów załogowych do naszego naturalnego satelity. Program lotów na Księżyc został oficjalnie wycofany z kilku lat wcześniej, co oznaczało kres wielkich wypraw w głąb kosmosu.
Wyścig polityczny i koniec finansowania
Kongres USA skrócił finansowanie NASA w tym samym roku, w którym Neil Armstrong postawił stopę na Księżycu. Decyzja ta nie była wynikiem braku zainteresowania społecznego, lecz była bezpośrednim skutkiem wyścigu politycznego, który wygrały Stany Zjednoczone. Politycy osiągnęli swój cel, udowadniając światu przewagę nad Związkiem Radzieckim, co pozwoliło im na redukcję wydatków na badania kosmiczne.
Patetyczne słowa dowódcy misji
Przed odlotem dowódca misji, Eugene Cernan, wypowiedział słowa, które dziś pamięta bardzo mało osób. Jednak to, co najbardziej utkwiło w naszej pamięci, to krótki tekst, który rzucił swojemu przyjacielowi Harrisonowi Schmitowi tuż przed startem. Cernan powiedział: "Dajmy się tej starej damy", co symbolizowało pożegnanie z erą lotów na Księżyc.
Harrison Schmidt, który znalazł się na Księżycu dzięki cięciom budżetowym, był jedynym geologiem, który kiedykolwiek chodził po powierzchni Księżyca. Wykształcony na Harvardzie, został wybrany do misji Apollo 17, gdy pierwotnie planowana dla niego Apollo 18 została odwołana. NASA mądrze zauważyła, że do tej pory tylko żołnierze lądowali na Księżycu, więc było odpowiednie, aby naukowiec wziął udział przynajmniej w jednej wyprawie.
Odwołane misje Apollo 18, 19 i 20
Zaplanowano łącznie dziewięć kolejnych misji, aż do teoretycznej Apollo 20, która miała skupić się na kraterze Tycho. Astronauci przypisani do tych misji niestety cieszyli się swoimi służbowymi przydziałami tylko krótko. Zaledwie kilka miesięcy po pierwszym lądowaniu na Księżycu okazało się, że niektóre statki Apollo i rakiety zostaną wykorzystane w budowie stacji orbitalnej Skylab, a astronautów z misji 18, 19 i 20 nigdy nie polecą na Księżyc.
Marzenia zniszczone przez zmiany w budżecie
Nie chcemy nawet wyobrażać sobie, jak ci ludzie czuli się, gdy dowiedzieli się, że ich marzenia właśnie zostały zniszczone. Apollo 18 miało wylądować w Dolinie Walis Szyteri, Apollo 19 miało badać krater Kopernika, a Apollo 20 miał skupić się na kraterze Tycho. Te plany zostały odrzucone na rzecz misji Apollo 17, która odwiedziła Dolinę Taurus-Littrow.
Unikalna propozycja Harrisa Schmita
Schmidt jednak zaproponował zmiany, jeśli tym razem nie pójdziemy śladami poprzednich wypraw i nie wylądujemy na przeciwnej stronie Księżyca, niewidocznej z Ziemi. Powiedział, że spróbujmy postawić stopę w miejscu, które było niewidoczne dla nas zaledwie dekadę temu. Widzieliśmy pierwsze zdjęcia strony Księżyca odwróconej od nas w 1959 roku dzięki misji Luna 3, ale fizyczne pozostawienie tam śladów stóp byłoby czymś niezwykłym.
Zalety eksploracji strony odwróconej
Z punktu widzenia mediów są tylko zalety. Pisanie kropek nad i w programie Apollo, co na pewno z zaciekawieniem obserwowałoby miliony ludzi na Ziemi. Byłaby to piękna strzał w dziesiątkę, która przyciągnęłaby uwagę świata. Nie wspominając o efektach naukowych, geolodzy, którzy mogli by próbki z obszaru krateru Tsiolkowskiego na przeciwnej stronie, byłby zachwyceni.
Główny problem misji na stronie odwróconej
Był tylko jeden problem, a właściwie najważniejszy. Jak miliony, może nawet ponad miliard widzów mogłoby obserwować pierwsze kroki człowieka na dalekiej stronie Księżyca, jeśli jest niewidoczny z Ziemi? Nasz wzrok nie dociera tam, a fale radiowe nie pozwalają na bezpośrednią transmisję obrazu z powierzchni w czasie rzeczywistym w sposób, który pozwalałby na oglądanie lądowania.
Koszty i priorytety NASA
Program Apollo przyciągał coraz mniej zainteresowania ze strony Amerykanów, którzy zamiast być fascynowani kilogramami skał przyniesionymi z Księżyca, coraz częściej pytali o kosmiczne koszty programu. Wysyłając naukowca na Księżyc, NASA mogło powiedzieć: "Oto prawdziwy geolog", ale priorytety zmieniły się na rzecz innych projektów badawczych i budowy stacji Skylab.
Podsumowanie ery Apollo
Ostatni krok człowieka na Księżycu był poprzedzony patetycznymi słowami, które dziś pamięta bardzo mało osób. Ale to, co najbardziej utkwiło w naszej pamięci, to krótki tekst, który Cernan rzucił swojemu przyjacielowi Schmitowi tuż przed startem. Misja ta zakończyła epokę, w której polityka decydowała o losach eksploracji kosmosu, a naukowcy musieli dostosować się do ograniczeń budżetowych.