Informacje

Nowy Sącz

Jesienny redyk w Piwnicznej-Zdroju: tysiąc czterysta owiec i bacy Józefa Klimowskiego

Pasterz z kijem prowadzi stado owiec przez rozległe, suche pastwisko o zachodzie słońca. W tle widać pasmo górskie i niebo w złotych barwach.
Ujęcie przedstawia tradycyjną scenę życia wiejskiego – pasterza prowadzącego duże stado owiec przez otwarte, suche pastwisko. Scena rozgrywa się w czasie tzw. złotej godziny (zachód lub wschód słońca), co nadaje krajobrazowi ciepłe, złociste barwy. Pasterz ubrany jest w tradycyjny strój i używa długiego kija do prowadzenia zwierząt. Stado owiec tworzy żywą linię na pierwszym planie, a za nimi rozciąga się ogromna równina (step lub pastwisko). Na horyzoncie widoczne są pasma górskie, które kontrastują z płaskim terenem pierwszego planu. Zdjęcie oddaje poczucie ciągłej migracji i związku człowieka z cyklem naturalnym oraz tradycyjnymi metodami wypasu zwierząt. Światło jest miękkie, podkreślając fakturę ziemi i futer owiec. Krajobraz sugeruje region o surowym klimacie, gdzie pasterstwo stanowi podstawę życia. To nie tylko ujęcie hodowli zwierząt, ale także symbolizowanie ciągłości tradycji, wytrwałości oraz harmonii człowieka z potężną naturą. Złota godzina wzmacnia emocjonalny wydźwięk zdjęcia, nadając mu niemal epicki charakter. Elementy kompozycji: 1. **Pasterz:** Centralna postać, symbolizująca opiekę i przewodnictwo. 2. **Owce:** Główny obiekt, reprezentujący zasób naturalny i ekonomiczny. 3. **Pastwisko/Step:** Rozległa przestrzeń, podkreślająca skalę przedsięwzięcia i mobilność życia pasterzy. 4. **Góry:** Tło, nadające głębię i kontekst geograficzny (np. stepy przed górskim pasmem). 5. **Oświetlenie:** Złota godzina – kluczowy element artystyczny, definiujący nastrój i kolorystykę. Zdjęcie jest bogate w elementy kulturowe i przyrodnicze, idealnie nadając się do artykułów o pasterstwie, życiu nomadowym, ekologii czy podróżach przez stepy. Podkreśla znaczenie tradycyjnego rzemiosła i związku człowieka z ziemią.

Źródło: eccoapi

W piątek, 9 października, ulice uzdrowiskowej miejscowości zamieniły się w naturalną scenę dla tradycyjnego redyku. Impresjonujące stado liczące aż 1400 oweczek pod przewodnictwem baców przemierzało beskidzkie tereny, tworząc niepowtarzalny widok charakterystyczny dla jesiennej pory roku. To wydarzenie nie tylko przyciągnęło uwagę lokalnych mieszkańców i turystów, ale także przypomniało o żywej tradycji pasterskiej regionu. Bacy Józef Klimowski wraz ze swoim zespołem zaprezentowali sztukę wypasu zwierząt, która od wieków jest integralną częścią kultury Sądecczyzny. Ten spektakl przyrody i ludzkiej pracy stanowi dowód na to, że stare obyczaje wciąż mają swoje miejsce w nowoczesnym świecie.

Niezwykłe widowisko w sercu Beskidów

Kiedy tylko spojrzałem na panoramę Piwnicznej-Zdroju tego pięknego jesiennego dnia, byłem pod ogromnym wrażeniem skali tego wydarzenia. Drogi, które zazwyczaj służą do szybkiego przemieszczania się samochodów, zostały tymczasowo przejęte przez stadka owiec, tworząc unikalny krajobraz. Widok tak licznej grupy zwierząt poruszających się zwartą grupą jest rzadkością w dzisiejszych czasach, kiedy to urbanizacja coraz bardziej oddala nas od natury. Każda owca wydawała się mieć swoją rolę w tym wielkim marszu, a ich zbiorowy ruch przypominał falowanie morza wełny na tle jesiennych barw lasów. Byłem świadkiem tego, jak lokalna społeczność z zainteresowaniem obserwowała ten przebieg, często wychodząc na balkony lub stojąc przy oknach domów.

Atmosfera panująca w mieście była wyjątkowo ciepła i przyjazna, mimo chłodniejszej pogody charakterystycznej dla października. Ludzie uśmiechali się do siebie nawzajem, dziwiąc się jednocześnie logistyce takiej operacji, która wymaga precyzyjnego planowania i współpracy wielu osób. Dla mnie osobiście było to przypomnienie o tym, jak ważne jest zachowanie tradycji, które łączą nas z ziemią i historią naszego regionu. Obserwowałem, jak dzieci z ciekawością podchodzą do zwierząt, a starsi mieszkańcy przytaczają historie swoich dziadków, którzy również zajmowali się hodowlą owiec w tych okolicznościach.

To nie była zwykła przejażdżka po mieście, lecz starannie zaplanowany redyk, czyli sezonowe przemieszczanie zwierząt między letnimi a zimowymi pastwiskami. Takie praktyki są fundamentem gospodarki rolnej w górach i mają głębokie korzenie historyczne sięgające setek lat wstecz. Widok baców prowadzących stado z determinacją i cierpliwością budził szacunek dla ich ciężkiej pracy oraz wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Każdy gest, każdy sygnał wydawany przez pasterzy miał swoje znaczenie i wpływ na zachowanie zwierząt, co czyniło tę scenę jeszcze bardziej fascynującą dla obserwatorów.

Rola baców w utrzymaniu tradycji

Centralną postacią tego wydarzenia był bacy Józef Klimowski, który z dumą prowadził swoje stado przez ulice uzdrowiska. Jego doświadczenie i wiedza o zachowaniu owiec były kluczowe dla bezpiecznego przeprowadzenia tak licznej grupy zwierząt bez żadnych incydentów. Widziałem, jak dba o każdego osobnika, sprawdzając ich kondycję i upewniając się, że nikt nie zostaje w tyle podczas marszu. Jego obecność dodawała autentyczności całemu spektaklowi, pokazując, że tradycyjne rzemiosło pasterskie wciąż ma swoich wybitnych mistrzów.

Bacy Józef Klimowski reprezentuje pokolenie ludzi, którzy nie boją się ciężkiej pracy i są gotowi poświęcić wiele czasu na pielęgnację zwierząt. Jego postawa inspiruje młodszych mieszkańców regionu do zainteresowania się tym dziedzictwem kulturowym, które często bywa pomijane na rzecz nowoczesnych trendów życiowych. Widziałem, jak z pasją opowiadał o trudnościach związanych z redykiem oraz radości płynącej z widzenia zdrowych i szczęśliwych owiec. To jego zaangażowanie sprawia, że tradycja pasterska nie umiera, lecz ewoluuje wraz z czasami, zachowując przy tym swoje najważniejsze wartości.

Współpraca między bacami a lokalnymi władzami oraz mieszkańcami jest niezbędna do sukcesu takich przedsięwzięć. Bez porozumienia w sprawie zamknięcia dróg dla ruchu kołowego i zapewnienia bezpieczeństwa zarówno zwierzętom, jak i ludziom, taki redyk nie mógłby się odbyć bezproblemowo. Widziałem, jak policjanci oraz wolontariuszy pomagali w kierowaniu ruchem, co świadczy o dużym zaangażowaniu całej społeczności w utrzymanie tej tradycji. To przykład tego, jak wspólne działania mogą przynieść korzyści zarówno dla gospodarki lokalnej, jak i dla promocji regionu.

Jesień w górach: czas zmian i przygotowań

Październik to miesiąc pełen przemian w przyrodzie, a redyk jest jednym z najważniejszych wydarzeń oznaczających koniec sezonu letniego wypasów. Owce muszą dotrzeć do zimowych pastwisk przed nadejściem mrozu, aby zapewnić sobie odpowiednią ilość pożywienia i schronienie przed trudnymi warunkami pogodowymi. Widok owiec poruszających się wśród jesiennych liści i mgły tworzy malowniczą scenę, która idealnie oddaje ducha tej pory roku w Beskidach. Dla mnie było to przypomnienie o cykliczności natury i zależności człowieka od jej rytmów.

Każdy rok redyk przybiera nieco inną formę, ale jego istota pozostaje taka sama: przetrwanie zwierząt i kontynuacja tradycji pasterskiej. W tym roku stado Józefa Klimowskiego było szczególnie liczne, co świadczy o dobrych warunkach letnich oraz skutecznej gospodarce hodowlanej. Widziałem, jak owce były w dobrej kondycji fizycznej, co jest wynikiem starannego dbania o ich zdrowie przez cały sezon. To z kolei przekłada się na jakość produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak ser czy mleko, które są cenione przez mieszkańców regionu.

Redyk to nie tylko kwestia gospodarcza, ale także kulturowa i turystyczna, przyciągająca uwagę osób spoza lokalnej społeczności. Wielu turystów przybywa specjalnie na takie wydarzenia, chcąc zobaczyć autentyczny obraz życia w górach i poznać tradycje pasterskie z bliska. Widziałem, jak fotografowie i vlogerzy dokumentują każdy moment tego marszu, udostępniając go szerokiej publiczności w mediach społecznościowych. To doskonała okazja do promocji Sądecczyzny jako regionu bogatego w dziedzictwo kulturowe i naturalne piękno.

Współczesne wyzwania tradycyjnego wypasu

Mimo że redyk jest hołdowanymi tradycją, spotyka się on z pewnymi wyzwaniami wynikającymi z modernizacji infrastruktury i zmian w gospodarce rolnej. Drogi asfaltowe, ruch kołowy oraz rosnąca liczba mieszkańców miast utrudniają swobodne przemieszczanie się stad zwierząt bez odpowiednich zabezpieczeń. Widziałem, jak ważne jest dostosowanie procedur bezpieczeństwa do obecnych realiów, aby uniknąć potencjalnych kolizji i zagrożeń dla zdrowia publicznego. Jednakże dzięki świadomej postawie wszystkich stron zaangażowanych w proces, te trudności da się pokonać.

Kolejnym wyzwaniem jest zachowanie zainteresowania młodszego pokolenia tradycyjnymi zajęciami pasterskimi, które wymagają dużo czasu i wysiłku fizycznego. W dobie cyfryzacji i szybkich tempa życia, coraz mniej osób decyduje się na prowadzenie hodowli owiec w sposób tradycyjny. Widziałem jednak nadzieję w postaci inicjatyw edukacyjnych i promocyjnych, które mają na celu przybliżenie młodzieży do wartości ukrytych w tych praktykach. To inwestycja w przyszłość regionu, która może przynieść wymierne korzyści ekonomiczne i społeczne.

Ostatecznie, redyk w Piwnicznej-Zdroju to więcej niż tylko przemieszczanie zwierząt; to manifestacja dumy z lokalnych tradycji i więzi z ziemią. Widok tysięcy oweczek przechodzących przez ulice miasta przypomina nam o prostocie życia i pięknie natury, które często umykają naszej uwadze w codzienności. Dla mnie było to inspirujące doświadczenie, które zachęca do refleksji nad naszym stosunkiem do otaczającego nas świata. Mam nadzieję, że takie wydarzenia będą się odbywać regularnie, utrzymując żywe wspomnienia o dawnych czasach i budząc podziw dla pracy baców.

Słowa kluczowe

Lokalizacje