Kiedy patrzę na dzisiejszą panoramę Nawojowej, widzę nie tylko piękny, odrestaurowany pałac, ale przede wszystkim żywą historię mojej rodziny. Moje korzenie sięgają głęboko w polską arystokrację, a mój rodowód jest nierozerwalnie związany z nazwiskiem Stadnickich. Przez lata mogłam tylko słuchać opowieści dziadków o tym, jak wyglądało życie na tych ziemiach przed wielkimi zmianami politycznymi XX wieku. Dla mnie Polska przez długie lata była jedynie abstrakcyjnym pojęciem, krajem wspomnień i legend, które krążyły w paryskim mieszkaniu moich rodziców. Nie znałam tamtego świata osobiście, a jednak czułam tę więź jak swój własny puls.
Moje dzieciństwo upłynęło w stolicy Francji, gdzie atmosfera była zupełnie inna niż ta opisana mi przez starsze pokolenia. Mój ojciec musiał uciec z Polski przed narastającą falą komunizmu, który groził nie tylko utratą wolności, ale i całkowitym wymazaniem naszej rodziny z mapy historii. W Paryżu zaczął wszystko od nowa, pracując ciężko, by zapewnić nam stabilne życie w kraju, który stał się dla nas schronieniem przed burzliwymi czasami. Moja matka pochodziła z Francji, więc jej kultura i język były dla mnie naturalnym środowiskiem wychowawczym od pierwszych dni życia. Uczyłam się chodzić i mówić wśród łuków Triumfalnych, nie mając pojęcia o zimnych wiatrach nad Dunajcem.
Mimo że Francja dała mi bezpieczeństwo i edukację, zawsze czułam pewien wewnętrzny pociąg do czegoś innego. To uczucie było trudne do zdefiniowania, przypominało głód duszy, który nie mógł być nasycony lokalnymi produktami czy modą paryskiego rynku. Wiedziałam, że gdzieś tam, w Europie Środkowej, czeka na mnie fragment mojej tożsamości, który został oderwany od całości przez okoliczności historyczne. Rodzinne albumy ze zdjęciami przodków stały się dla mnie kompasem wskazującym kierunek, w którym muszę podążyć, by znaleźć spokój. Nie mogłam dłużej ignorować tego wezwania krwi i tradycji, które coraz głośniej domagało się mojej uwagi.
Pierwsza podróż do Polski była dla mnie jak wejście na obcy kontynent, pełen nieznanych smaków, zapachów i emocji. Kiedy stanęłam po raz pierwszy na ziemi, którą kochali moi przodkowie, poczułam dreszcz, który przeszedł mi po plecach od stóp do głów. To nie była zwykła ciekawość turystyczna, lecz głębokie, niemal fizyczne uznanie miejsca, które stało się moim domem w sercu. Zrozumiałam wtedy, że mimo francuskiego paszportu i paryskiego akcentu, moja dusza należy do tych krain, gdzie kiedyś stali moi pradziadkowie. Decyzja o powrocie nie była łatwa, ponieważ wymagała ode mnie porzucenia komfortu życia, które znałam od dziecka.
Proces odzyskiwania pałacu w Nawojowej był niezwykle skomplikowany i trwał wiele lat, pełnych biurokratycznych przeszkód. Rodzina Stadnickich musiała udowodnić swoje prawa do majątku, który przez dekady był zarządany przez państwo komunistyczne, a potem przez różne instytucje. Dokumentacja historyczna była często niekompletna lub celowo zniszczona, co utrudniało walkę o sprawiedliwość dla mojego rodu. Musiałam przeanalizować setki aktów, listów i decyzji sądowych, by skompletować dowody na naszą własność. To była praca detektywistyczna, która wymagała cierpliwości, determinacji i ogromnej wiedzy historycznej.
Pałac w Nawojowej to nie tylko budynek z cegły i kamienia, ale przede wszystkim symbol przetrwania naszej rodziny przez najtrudniejsze czasy. Odrestaurowanie tego miejsca stało się moją misją życiową, która połączyła w sobie pasję do architektury z chęcią oddania hołdu przodkom. Każdy odzyskany detal, każda naprawiona ściana przypominała mi o ofiarach, które ponieśli moi bliscy, by zachować pamięć o tym miejscu. Prace remontowe były kosztowne i wymagające, ale widok odbudowanego pałacu wynagradzał wszystkie trudności i koszty. Teraz stoi on jako świadectwo tego, że nawet po najgorszych burzach można odzyskać to, co się należy.
Obok pracy nad dziedzictwem rodzinnym rozwijam również swoją działalność biznesową, która opiera się na nowoczesnych rozwiązaniach. Jako kobieta prowadząca firmę, staram się łączyć tradycję z innowacją, tworząc wartości, które są zrozumiałe dla współczesnego rynku. Moje doświadczenie życiowe uczy mnie, że sukces nie przychodzi sam, lecz wymaga ciągłego dążenia i adaptacji do zmieniających się warunków. Biznes jest dla mnie narzędziem, które pozwala na finansowanie projektów kulturalnych i społecznych w regionie Sądeckim. Chcę pokazać, że arystokracja to nie tylko tytuł, ale przede wszystkim odpowiedzialność za otoczenie.
Przebywanie w Polsce zmieniło moje spojrzenie na świat oraz relacje z ludźmi wokół mnie. Polacy są gościnni i otwarci, szybko zaakceptowali mnie jako część lokalnej społeczności, mimo mojego zagranicznego pochodzenia. Uczestniczę w wydarzeniach kulturalnych i charytatywnych, stając się aktywnym obywatelem regionu, który stał się moim drugim, a może nawet pierwszym domem. Współpraca z lokalnymi władzami oraz organizacjami pozarządowymi pozwala mi wpływać na rozwój Nawojowej i okolicznych miejscowości. Czuję dumę, gdy widzę, jak moje działania przynoszą korzyści innym ludziom.
Moja historia to dowód na to, że granice polityczne nie są w stanie odciąć człowieka od jego prawdziwych korzeni. Niezależnie od tego, gdzie się urodzimy, nasze geny i wspomnienia przodków mają moc przywołania nas z powrotem do źródeł. Dla mnie powrót do Polski był aktem odwagi, ale przede wszystkim koniecznością duchową, bez której nie mogłabym czuć się kompletna. Zachęcam wszystkich, którzy czują podobny pociąg do poznania swoich korzeni, by nie bali się podjąć tej drogi. To może być przygoda życia, która otworzy przed nami zupełnie nowe horyzonty.
Współczesna Polska oferuje wiele możliwości rozwoju osobistego i zawodowego, które są równie atrakcyjne co te w zachodniej Europie. Widzę ogromny potencjał w regionie Sądeckim, który łączy piękno natury z bogactwem kulturowym i historią. Chciałabym inspirować innych do odkrywania wartości ukrytych w lokalnych tradycjach i architekturze, które często pozostają niewykorzystane. Moja obecność w Nawojowej ma na celu pokazanie, że przeszłość może być fundamentem dla budowania przyszłości. Razem możemy tworzyć lepszy świat, czerpiąc mądrość z dziejów naszych rodzin i narodu.