Zaczynam ten tekst z ciężkim sercem, ponieważ tracimy osobę, która przez dekady była filarem życia religijnego w naszym regionie. Ksiądz Władysław Bielatowicz, który odszedł w wieku 92 lat, pozostawił po sobie ogromny ślad w dziejach Kościoła na Sądecczyźnie. Jego postać jest synonimem trwałości i oddania, które rzadko spotyka się w dzisiejszych czasach. Przez całe swoje życie kapłańskie dawał przykład pokory i pracy dla dobra wspólnoty chrześcijańskiej. Dla wielu wiernych był on nie tylko duchownym, ale także przyjacielem i radcą w trudnych chwilach życia.
Długa droga posługi kapłańskiej
Przez aż 69 lat ksiądz Władysław pełnił swoją misję, co jest wynikiem imponującym i godnym najwyższego uznania. Tak długi okres służby oznacza, że znał on osobiście setki, jeśli nie tysiące mieszkańców Szczepanowa i okolicznych miejscowości. Wspomniałem sobie o tych latach, kiedy kościół był centrum życia społecznego, a proboszcz pełnił rolę łącznika między Bogiem a ludźmi. Ksiądz Bielatowicz wchodził do tego zawodu z pełną świadomością odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą sakrament święceń. Jego codzienna praca obejmowała nie tylko sprawowanie mszy św., ale także wizytację chorych i pocieszenie żałobników.
Wspominam te czasy z dużym szacunkiem, bo wiedziałem, jak trudna bywa posługa duszpasterska w warunkach wiejskich. Ksiądz nie bał się wyzwań, jakie stawiała mu rzeczywistość społeczna zmieniająca się na przestrzeni lat. Zawsze starał się być obecny tam, gdzie jego wsparcie było najbardziej potrzebne dla samotnych i potrzebujących ludzi. Jego cierpliwość wobec ludzkich słabości była legendarna wśród parafian, którzy chwalili go za dobre serce. To właśnie takie cechy charakteru budują trwałe więzi między duchownym a wiernymi przez całe pokolenia.
Rola proboszcza w Szczepanowie
Stanowisko proboszcza parafii w Szczepanowie było dla księdza Władysława szczególnie ważne i odpowiedzialne. To tam budował swoją reputację człowieka, który rozumie potrzeby prostych ludzi z małych miejscowości. Wspominam wizyty w tym kościele, gdzie atmosfera była zawsze ciepła i zapraszająca do modlitwy oraz refleksji nad życiem. Ksiądz dbał o to, by każdy odwiedzający czuł się mile widziany i zrozumiany przez jego otoczenie. Jego kazania były często przystępne i dotykały aktualnych problemów, z jakimi mierzyli się wierni w swoich domach.
Praca na parafii wymagała nie tylko wiedzy teologicznej, ale także dużych zdolności organizacyjnych i empatii. Ksiądz Bielatowicz wykazywał się oboma tymi atrybutami w sposób naturalny i niezręczony przez lata swojej działalności. Wspólnota wiernych miała w nim oparcie podczas świąt, uroczystości lokalnych oraz codziennych trudności życiowych. Jego obecność koło ołtarza dawała poczucie stabilizacji i ciągłości tradycji religijnej w regionie. Wielu mieszkańców Szczepanowa będzie go wspomniać z wdzięcznością za lata troski o ich życie duchowe.
Honor kanonika tarnowskiej katedry
Warto podkreślić, że ksiądz Władysław otrzymał tytuł kanonika honorowego Kapituły Katedralnej w Tarnowie. To wyróżnienie jest potwierdzeniem jego wieloletnich zasług dla Kościoła diecezjalnego i lokalnej społeczności wiernych. Jako redaktor często spotykam się z postaciami, które pozostają w cieniu, ale tu mamy do czynienia z osobą cenioną. Honor kanonika nie jest tylko tytułem, lecz wyrazem uznania za konkretne dokonania na rzecz wspólnoty chrześcijańskiej. Ksiądz nosił to miano z godnością, która przystoi człowiekowi głęboko wierzącemu i oddanemu.
Tarnowska katedra jest miejscem o dużym znaczeniu historycznym i religijnym dla całej diecezji. Powiązanie księdza Bielatowicza z tą instytucją świadczy o szacunku, jakim cieszył się wśród hierarchii kościelnej. Wspominam wizyty w Tarnowie, gdzie atmosfera sakralna jest szczególnie wyczuwalna i imponująca swoją architekturą. Ksiądz czuł się tam jak w domu, bo to właśnie katedra stała się jego drugim miejscem pracy po Szczepanowie. Jego rola w kapitule honorowej polegała na reprezentowaniu wartości duchowych i wspieraniu innych kapłanów.
Ostatnie lata jako penitencjarz
Po zakończeniu intensywnej pracy proboszczowskiej, ksiądz Władysław nie wycofał się całkowicie z życia kościelnego. Został penitencjarzem i rezydentem tarnowskiej katedry, co oznaczało dalszą służbę w zakresie spowiedzi. To niezwykle trudna rola, wymagająca ogromnej delikatności psychicznej i teologicznego przygotowania do słuchania grzechów. Ksiądz podejmował się tego zadania z pełną świadomością, jak ważne jest pojednanie człowieka z Bogiem. Wielu penitencjariuszy potrzebuje jego mądrej rady i łagodnego nastawienia do skruszonych dusz.
Bycie rezydentem w katedrze pozwalało mu na codzienną modlitwę w miejscu o tak wielkiej energii duchowej. Wspominam te chwile ciszy, które otaczają tarnowską świątynię i pomagają w skupieniu się na esencji wiary. Ksiądz Władysław mógł tam znaleźć pokój po latach dynamicznej pracy duszpasterskiej na parafii wiejskiej. Jego obecność w konfesjonale była darem dla osób szukających pocieszenia i przebaczenia za swoje błędy. To cicha, ale niezwykle ważna forma posługi, która często pozostaje niezauważona przez szerszą publiczność.
Uroczystości pożegnania
Ostatnie pożegnanie z księdzem Władysławem Bielatowiczem zaplanowano na środę, 28 października. Uroczystości odbędą się w dwóch miejscach: najpierw w Tarnowie, a następnie w Zawadzie koło Dębicy. Taki podział wynika prawdopodobnie z chęci umożliwienia udziału wszystkim osobom, które chciały go pożegnać. Wspominam podobne wydarzenia, gdzie tłumy ludzi gromadzą się, by oddać hołd wybitnej postaci regionu. Ksiądz zasłużył na tak uroczyste i godne zakończenie swojego ziemskiego życia pełnego wiary.
W Tarnowie odbędą się główne ceremonie związane z jego statusem kanonika katedralnego i wieloletnią służbą. To miasto było drugim domem dla księdza Władysława przez ostatnie lata jego aktywności zawodowej. Następnie trumnę przeniesiono do Zawady, co sugeruje silne powiązania rodzinne lub osobiste z tą miejscowością. Taki przebieg pogrzebu pozwala na uczczenie pamięci zmarłego w sposób kompleksowy i pełen szacunku. Liczę, że wiele osób znajdzie czas, by przybyć i rzucić ostatni kamień na grób tak wyjątkowego człowieka.
Zamykając ten artykuł, chcę jeszcze raz podkreślić wagę straty, jaką ponosi nasza społeczność religijna. Ksiądz Władysław Bielatowicz był symbolem trwałości wartości chrześcijańskich w zmieniającym się świecie. Jego życie nauczycielstwo pokazuje, że prawdziwa wiara wyraża się czynem i codzienną troską o bliźniego. Będę go wspominać z wdzięcznością za wszystkie msze, które odprawił i słowa pocieszenia, które wypowiedział. Niech ziemia mu będzie lekka, a jego pamięć będzie żyła w sercach tych, których dotknął swoją łaską.