Siadając przy biurku w redakcji, zastanawiam się nad tym, jak bardzo losowe zdarzenia potrafią ukształtować historię naszego regionu. Przypadło mi na udokumentowanie kolejnego etapu akcji, która już od ponad dwóch dekady łączy sądecczanin w wspólnym celu. Chodzi oczywiście o „Ratujmy Sądeckie Nekropolie”, inicjatywę, której sercem była nieżyjąca już Bożena Jawor. Jej imię pojawiało się przy każdej kamieni, którą położono na zrujnowanym grobie, czy każdym drzewku zasadzonym w miejscu dawnej pustki. Dziś, gdy patrzę na uporządkowane tereny cmentarne, widzę efekt jej nieustannego wysiłku i wiary w ludzi.
Geneza pomysłu ratowania miejsc spoczynku
Kiedy po raz pierwszy kwestujący stanęli na sądeckich cmentarzach, było to dokładnie dwadzieścia cztery lata temu. W tamtym czasie wiele grobów popadało w ruinę, a braki w ogrodzeniach oraz zniszczone nagrobki były smutnym widokiem. Bożena Jawor, pełniąc wówczas funkcję wiceprezydenta Nowego Sącza i przewodniczącej Rady Miasta, dostrzegła ten problem jako priorytetowy. Nie ograniczyła się jednak do wydawania rozporządzeń czy rozdzielania budżetowych funduszy z góry. Zrozumiała, że prawdziwa zmiana wymaga mobilizacji społeczeństwa i bezpośredniego udziału obywateli w procesie naprawczym.
Wspominam rozmowy z osobami, które pamiętają początki tej kampanii i opowiadają o niej z niezmiennym szacunkiem. Opowiadali mi, jak trudne były pierwsze kroki i jak wielkim wyzwaniem było przekonanie ludzi do wpłacania drobnych kwot na rzecz ogólnego dobra. Nikt nie obiecywał nagród ani uznania za każdy złotówkę wrzuconą do skarbonki kwestanta. Mimo wszystko mieszkańcy odpowiedzieli na ten apel z niezwykłą życzliwością i solidarnością, co stanowiło fundament sukcesu całego przedsięwzięcia.
Rola Bożeny Jawor w życiu publicznym
Bożena Jawor nie była zwykłym urzędnikiem, który trzymał się z dala od bezpośredniego kontaktu z ludźmi. Angażowała się osobiście, chodząc po cmentarzach i wskazując miejsca, które wymagały pilnej interwencji konserwatorskiej. Jej autorytet polityczny służył wyłącznie promowaniu idei opieki nad dziedzictwem kulturowym regionu. Dzięki jej determinacji udawało się pozyskiwać partnerów biznesowych oraz organizacje pozarządowe, które dołączały do wspólnego wysiłku.
Współpracownicy podkreślają, że miała dar inspirowania innych do działania nawet w najtrudniejszych chwilach. Nie bała się brudzić rąk przy pracach porządkowych ani sama zbierać datki od przechodniów. To właśnie taka postawa budowała zaufanie i pokazywała, że dbałość o nekropolie to nie tylko obowiązek administracji, ale także misja społeczna. Jej zapał był zaraźliwy i przekładał się na realne efekty widoczne gołym okiem.
Widoczne zmiany na nowosądeckich cmentarzach
Dziś, patrząc na oblicze nekropolii w Nowym Sączu, trudno uwierzyć, jak bardzo zmieniło się ono pod wpływem wieloletnich starań. Miejsca, które kiedyś zarastały chwastami i były niebezpieczne dla odwiedzających, stały się teraz uporządkowanymi przestrzeniami pełnymi szacunku. Nagrobki zostały odrestaurowane, a zniszczone ogrodzenia wymienione na nowe, trwałe konstrukcje chroniące groby przed wiatrem i deszczem.
Warto zauważyć, że akcja nie ograniczała się wyłącznie do naprawy fizycznej infrastruktury cmentarnej. Przyciągnęła ona uwagę lokalnej społeczności do kwestii pamięci historycznej oraz znaczenia miejsc spoczynku w tożsamości miasta. Mieszkańcy zaczęli częściej odwiedzać swoich bliskich, dbając o porządek nie tylko na własnych grobach, ale również w otoczeniu. To subtelna, ale kluczowa zmiana mentalności, która utrzymuje się do dnia dzisiejszego.
Współczesne wyzwania i kontynuacja tradycji
Nie można jednak zapominać, że praca nad utrzymaniem cmentarzy w dobrym stanie nie jest procesem jednorazowym. Z biegiem lat nowe groby wymagają konserwacji, a stare zabytkowe nagrobki ponownie popadają w stan zagrożenia ze względu na warunki atmosferyczne. Obecni działacze społeczni stają przed wyzwaniem utrzymania tempa działań zapoczątkowanych przez Bożenę Jawor bez jej bezpośredniego nadzoru.
W mojej pracy dziennikarskiej obserwuję, jak młodsza generacja przejmuje sztafetę odpowiedzialności za te tereny. Organizowane są wolontariaty porządkowe, a szkoły prowadzą edukacyjne wycieczki na cmentarze, ucząc dzieci szacunku do historii. To dowód na to, że idea „Ratujmy Sądeckie Nekropolie” wykracza poza ramy polityczne i staje się trwałą tradycją regionalną.
Podsumowując, hołd oddany śp. Bożenie Jawor jest nie tylko gestem wdzięczności za przeszłe osiągnięcia. To także zobowiązanie dla nas wszystkich, byśmy nie pozwolili na zapomnienie o wartościach, które głosiła przez lata. Jej dziedzictwo żyje w każdym odrestaurowanym nagrobku i w sercach ludzi, którzy nadal kwestują na rzecz dobra wspólnego.
Warto pamiętać, że takie inicjatywy budują spójność społeczna i dają poczucie przynależności do lokalnej wspólnoty. Sądecczyzna ma szczęście posiadać obywateli takich jak ona, którzy nie boją się brać odpowiedzialności za otaczający ich świat. Niech jej pamięć będzie inspiracją dla kolejnych pokoleń aktywistów i polityków regionu.
Zamykając ten artykuł, czuję głęboki szacunek do kobiety, która zmieniła oblicze naszych cmentarzy na lepsze. Jej praca była wyrazem miłości do miasta i jego mieszkańców, którzy zasługują na godne miejsca pamięci. Dziękujemy za wszystko, co zrobiła dla Nowego Sącza i dla nas wszystkich.