Przekleństwo Czerwonej Śmierci od dawna pustoszyło nasz kraj, sprawiając, że życie stało się ciężkie i niebezpieczne dla każdego. Były ostre bóle, nagłe zawroty głowy, a następnie obfite krwawienie z porów, które były nieuniknione dla dotkniętych tym złem. Czerwone plamy na ciele były znakiem karantenu, który odpychał pomoc i współczucie od tych, którzy cierpieli.
Ucieczka księcia Prospero
Książę Prospero był jednak szczęśliwy, ponieważ postanowił chronić swoich bliskich przed tymi straszliwymi dolegliwościami. Gdy jego ziemie były połowicznie opustoszałe, zaprosił tysiąc zdrowych i radosnych przyjaciół spośród rycerzy i dam dworu. Następnie wycofał się do jednego ze swoich zamków z wieżą, otoczonego mocną i wysoką ścianą.
Zewnętrzny świat mógł dbać o siebie, podczas gdy wewnątrz panowała inna rzeczywistość. Tymczasem było głupstwem żałować lub myśleć o tym, co dzieje się na zewnątrz. To było w piąty lub szósty miesiąc jego izolacji, że książę Prospero rozrywał swoich tysiąc przyjaciół na maskaradzie, który miał być ostatnim balu.
Opis sali balowej
Bał odbywał się w siedmiu pokojach, w każdym z których znajdowało się gotyckie okno z malowidłami. Kolor malowideł zmieniał się zgodnie z panującym odcieniem w danym pomieszczeniu. Siedmy pokój był ściśle owinięty w czarną aksamit, co nadawało mu jeszcze bardziej mrocznego charakteru.
Płyty w tym pomieszczeniu były czerwone i wywoływały tak dziki wygląd u tych, którzy weszli, że było ich mało odważnych, aby postawić stopę w jego granicach. To właśnie w tym pomieszczeniu stał gigantyczny zegar z ebenu, który odgrywał kluczową rolę w przebiegu wydarzeń.
Gdy wskazówka minutowa tego zegara zrobiła obieg tarczy, wydobył się dźwięk tak szczególny, że nastąpił krótki zamieszanie wśród gości. Ale gdy echem ucichł, przez zgromadzenie rozlała się lekka śmiech, który szybko zniknął po kolejnym uderzeniu zegara.
Atmosfera balu
Muzycy uśmiechali się do własnego nerwowości, próbując zachować spokój mimo coraz częstszych drgawek. A potem, po upływie sześćdziesięciu minut, ten sam dreszcz jak wcześniej powrócił do wszystkich obecnych. Ale, mimo tych rzeczy, to było magnificence bal, który zapadł w pamięć wszystkich uczestników.
Smaki księcia były szczególne, bo istnieją niektórzy, którzy byliby uważali go za szalonego. Było wiele pięknego, rozpustnego, dziwaczne, coś strasznego, i nie mało tego, co mogłoby wywołać obrzydzenie u najbardziej wrażliwych osób.
W przód i w tył w siedmiu komorach przechadzał się mnóstwo snów, które skręcały się i kręciły, biorąc odcień z pokoi. I, nagle, uderza zegar z ebenu, i momentalnie, wszystko jest cicho, zanim muzyka znów rośnie, a sny żyją bardziej radosnie niż kiedykolwiek.
Wizyta Czerwonej Śmierci
Do pokoju, który leży najbardziej na zachodzie, żaden z maskowanych nie śmie, ponieważ przepływa czerwieńszy światło przez okna odcień krwi. I do niego, którego stopa pada na dywan, dochodzi od zegara przytłumiony dzwon bardziej uroczystie wyraźny niż którykolwiek, który dociera do ich uszu.
Bal kręcił się wirowo — aż do dwunastej godziny, gdy nastąpiły niepokojące przerwania wszystkich rzeczy. Więcej myśli się wślizgało, a wielu osób w tłumie zdało sobie sprawę z postaci maskowanej, która pojawiła się w środku sali.
Podniósł się szemranie, najpierw z zaskoczenia — potem, wreszcie, terroru i obrzydzenia. Postać była owinięta od głowy do stóp w ubiorze grobu, a maskę zrobiono tak, aby przypominała twarz sztywnego zwłoki. Mummer przeszedł tak daleko, że przyjął typ Czerwonej Śmierci, pomazany w krwi.
Gdy oczy księcia Prospero padły na tę spectralną obraz, jego czoło zaczerwieniło się z gniewu. „Kto śmie tak dokonywać kpinę z naszych cierpień? Uwolnij sługę, abyśmy mogli poznać, kogo mamy powiesić jutro!" Nikt nie podniósł ręki, aby go chwycić.
Tragiczny finał
Nieprzeszkadzony, znalazł drogę przez tłum, a książę Prospero, zmysłowany wstydem własnego tchórstwa, unosił wycofaną daga. Zbliżył się do cofającej się postaci, gdy ta, mając osiągnęła skraj aksamitnego pokoju, nagle obróciła się.
Był ostry krzyk — i daga spadł, na którym natychmiast upadł książę Prospero. Uczestnicy zawstydzili, znajdując grobowe okrycia i maskę przypominającą zwłoki, nieobsadzone przez żadną materialną formę. I teraz zostało uznane obecność Czerwonej Śmierci, która nie mogła być pokonana przez żadną siłę ludzką.
Jeden po drugim upadali uczestnicy na korytarzach oblanym krwią, a życie zegara z ebenu wygasło. I płomienie wygasły, pozostawiając tylko ciemność. A Ciemność i Upadek i Czerwona Śmierć panowały bez granic nad wszystkim, kończąc ten mroczny bal.