W dniu 14 grudnia 1972 roku astronauty Eugene Cernan i Harrison Schmitt przygotowywali się do powrotu na Ziemię, wiedząc, że ich misja będzie ostatnią w historii załogowych lotów na Księżyc. Program Apollo został oficjalnie wycofany z kilku lat wcześniej, co oznaczało kres ery bezpośrednich lądowań ludzi poza orbitą Ziemi.
Wyścig polityczny i koniec marzeń
Fundamentalną przyczyną zakończenia programu nie były techniczne trudności, lecz czysta kalkulacja polityczna. Stany Zjednoczone wygrały wyścig z Związkiem Radzieckim o pierwszeństwo w lądowaniu na Księżycu i uznano, że cel został osiągnięty.
Politycy decydujący o losach agencji kosmicznej chcieli zamknąć rozdział historyczny. Oznaczało to koniec wielkich wydatków związanych z budową kolejnych rakiet Saturn oraz kosztownych misji badawczych, które przestały być priorytetem dla amerykańskiego społeczeństwa.
Losy odwołanych misji Apollo
Zaplanowano pierwotnie dziewięć kolejnych wypraw po sukcesie w 1969 roku. Misje takie jak Apollo 18, która miała lądować w Dolinie Walis Szyteri, czy Apollo 19 badająca krater Kopernika, nigdy nie doszły do skutku.
Astronautowie przypisani do tych lotów stracili swoje służbowe przydziały zaledwie kilka miesięcy po pierwszym triumfalnym lądowaniu. Ich marzenia o podróży w kosmos zostały nagle zamrożone przez decyzje biurokratyczne i oszczędnościowe.
Jedyny wyjątek: Harrison Schmitt
Wśród odwołanych misji znalazł się jednak jeden mały wyjątek, który uratował program przed całkowitym zapomnieniem. Geologa Harrisacha Schmidta z Harvardu wybrano do załogi Apollo 17 jako pierwszego naukowca na Księżycu.
Decyzja ta była kompromisem między potrzebą reprezentacji naukowej a koniecznością oszczędności budżetowych. Schmitt wykorzystał swoją szansę, by zmienić plany misji i dotrzeć do niewidocznej z Ziemi strony Księżyca.
Koszty versus nauka
Program Apollo przyciągał coraz mniej zainteresowania ze strony społeczeństwa amerykańskiego. Ludzie zaczęli pytać o rosnące koszty misji zamiast fascynować się przywiezionymi próbkami skał.
NASA musiała udowodnić, że inwestycja w kosmos nadal ma sens naukowy i polityczny. Wyprawa z udziałem geologa była sposobem na pokazanie wartości programu bez konieczności budowania kolejnych wielkich rakiet.
Wizja niewidzialnej strony Księżyca
Harrison Schmitt zaproponował zmianę celu lotu, aby dotrzeć do kraterów znajdujących się na dalekiej stronie srebnej kuli. Był to region wcześniej widoczny tylko dzięki zdjęciom z misji bezzałogowych.
Plan ten został zaakceptowany mimo braku możliwości bezpośredniego obserwowania lądowania przez miliony widzów na Ziemi, co było największym problemem logistycznym tej zmiany planu.
Dziedzictwo ery Apollo
Koniec programu oznaczał również koniec pewnej epoki w ludzkim rozwoju technologicznym. Budowa stacji Skylab wykorzystywała częściowo sprzęt z odwołanych misji, co było ostatnim dużym projektem NASA przed zmianą strategii.