Witamy wszystkich czytelników i słuchaczy tego artykułu. Obserwujemy obecnie masowy wzrost popularności treści pseudonaukowych, które wykorzystują autorytet ekspertów do promowania wątpliwych teorii.
Rozmowa wiralna jako katalizator dezinformacji
Do naszej uwagi dotarła ostatnio krótki fragment rozmowy opublikowany w formie reel na mediach społecznościowych. Mówimy o dialogu z panią Grażyną Cichosz, który stał się tematem szeroko dyskutowanym przez internautów.
W tym krótkim wycinku autorzy stawiają tezę dotyczącą największego oszustwa dietetycznego XX wieku. Twierdzą oni bez wahania, że winnym wszelkich dolegliwości są genetycznie modyfikowane soię oraz białka globulinowe.
Radikalne twierdzenia o zdrowiu publicznym
Słuchacze usłyszały stwierdzenie, iż niezdolność ludzkiego organizmu do strawienia pewnych białek prowadzi do uszkodzeń wyściółki jelitowej. Twórcy tego materiału łączą te procesy z powstawaniem stanów zapalnych i nowotworów.
Według nich występowanie raka jelita grubego oraz trzustki drastycznie wzrosło w ostatnich trzech dekadach właśnie na skutek spożycia żywności modyfikowanej genetycznie. Są to twierdzenia przedstawione jako niezaprzeczalne fakty naukowe.
Brak krytycznej analizy przez prowadzących
Niestety, format długich rozmów w formie podcastów często prowadzi do powielania błędnych informacji. Prowadzący programiści rzadko sprawdzają merytoryczne podłoże wypowiedzi swoich gości.
Ekspert z branży mleczarskiej lub technolog żywności może odchodzić od prawdy w sposób znaczący, a prowadzący pieczętuje te błędy swoją popularnością. W ten sposób rodzi się dezinformacja i wprowadza odbiorców w antynaukowe poglądy.
Wielka rola algorytmów społecznościowych
Takie krótkie filmy wiralowe zyskują znacznie większy zasięg niż treści tworzonych przez profesjonalnych dietetyków. Algorytmy mediów społecznościowych promują emocjonalne i kontrowersyjne tezy, ignorując merytoryczne precyzję.
Widzimy więc sytuację, w której osoby bez odpowiednich uprawnień kształcą opinię publiczną na temat chorób cywilizacyjnych. Jest to zjawisko niepokojące dla całego systemu ochrony zdrowia i edukacji żywieniowej.