Projekt o nazwie Kosmiczny Race to jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem fundacji, które łączy dwa pozornie oddalone żywioły. Staramy się poprzez żeglarstwo na Bałtyku opowiadać młodym ludziom o tajemnicach wszechświata i kosmosu.
Wolna wola uczestników
Kiedy pytałem kapitäna, czy coś wyjątkowego wyróżnia tę grupę, odpowiedział bez wahania. Po pierwsze widoczne jest to, że oni sami chcą tu być i nikt ich nie zmuszał.
Brak zewnętrznej presji
Zadziwiające jest braku konieczności wysyłki za karą przez rodziców lub poddania się obowiązkowi. Mówią: "No jedź na żaglowiec, staniesz się mężczyzną czy tam dorosłą kobietą", a oni naprawdę są tutaj, bo chcą.
Nic bardziej nie cieszy kogoś, kto ma wykład ani chce kogoś czymś zainteresować, jak właśnie taka żywa reakcja i chęć poznania sprawy. Więc jestem bardzo zadowolony z takiego podejścia do edukacji.
Żeglarstwo na Księżycu
Kiedyś jakieś tam 3 miliardy lat temu mogliśmy żeglować na Marsie, a w tej chwili możemy też żeglować na Księżycu Saturna, który się nazywa Tytan.
Interesujące i taką chęć zrozumienia świata, jaka jest w głowach młodych ludzi z żeglowaniem. Kosmos i żeglarstwo wbrew pozorom są bardzo blisko siebie, a my przez żeglarstwo na Bałtyku staramy się to pokazać.
Integracja bez telefonów
Zauważam, że tutaj jeszcze tak nie widziałem, żeby gapili się w telefon na przykład, tylko raczej rozmawiają ze sobą. To jest coś, co Fundacji Nauka To lubi chcemy robić.
Noc pełna szantów
Moim ulubionym wspomnieniem byłaby wczorajsza noc, kiedy ostatnia czekaliśmy razem na nieudany lot Sparship i tak naprawdę siedzieliśmy do 2:00, prawie 3:00 w nocy.
Siedzieliśmy wtedy i się integrowaliśmy oraz śpiewaliśmy szanty. To było momentem magicznym, który zapadł nam głęboko w pamięć wszystkich uczestników rejsu.
Wspólnota zamiast technologii
Ciężko byłoby wybrać jeden moment, który jest taki najfajniejszy, ale całość była świetnym doświadczeniem nie tylko dla dzieciaków. Ale też i dla mnie oraz zespołu fundacji.
Otwieranie drzwi młodym
Chcemy otwierać drzwi młodym ludziom bez waszego wsparcia, albo nam się to nie uda, albo się to uda, tylko w bardzo niewielkim stopniu. A ja i zespół fundacji uważamy, że nas po prostu nie stać na to.
Zmienianie świata
Nie stać na to, żeby nie usuwać spod ich nóg przeszkód. Wchodząc na pokład nie znali nikogo, a dzisiaj zaledwie po tygodniu mają wrażenie, że się znają od zawsze.
Podsumowanie rejsu
To także jest po to, żeby poznać siebie nawzajem i dzięki tej wiedzy mieć potężne narzędzie w ręku do tego, żeby zmieniać świat na lepsze. Głównie po to, żeby się poznać.