Kultura, Informacje

Nowy Sącz

Cienie nad Sądecką Farą: Tajemnica zaginionych darów Matki Boskiej

W sercu historycznego Nowego Sącza, gdzie dym z kominków mieszał się z zapachem kadzidła i starym drewniem kościołów, wydarzyła się sprawa wywołująca ogromne poruszenie wśród mieszkańców. Nie było to zwykłe kradzież kosztowności, lecz akt świętokraństwa dotykający samego serca wiernych zgromadzonych pod wezwaniem Matki Boskiej. Wota składane przez pokolenia zniknęły bez śladu, zostawiając pustkę na obrazie, który stał się świadkiem licznych modlitw i prośb. Mieszkańcy XVII-wiecznego miasta wstrzymali oddech, gdy dowiedzieli się o zaginięciu tych darów ofiarowanych z czystej pobożności. Sprawa ta szybko przekształciła się w temat rozmawiany przy każdym stole, od rynku aż po najdalsze podwórze.

Rozpoczęcie śledztwa i pierwsze podejrzenia

Kilka dni później całe miasto mówiło już tylko o jednym temacie, który budził niepokój w duszach wszystkich mieszkańców. Była to kradzież, która dla ludzi tamtego czasu oznaczała znacznie więcej niż utratę zwykłych kosztowności czy srebrnych naczyń. Z obrazu Matki Boskiej w sądeckiej farze zniknęły wota składane przez wiernych od wielu lat nieprzerwanego ciągu modlitw.

Nie było ofiary zabójstwa ani napadu na kupców przybywających do miasta, lecz cicha i chciwa akcja kradzieży. Dla mieszkańców XVII-wiecznego Nowego Sącza oznaczało to zagrożenie dla samego porządku duchowego społeczności lokalnej.

Szybko zaczęły pojawiać się plotki na temat tego, kto mógł mieć odwagę dotknąć świętego obrazu i zabrać dary. Ludzie czuli, że ich wiara została splamiona przez tak bezczelny czyn popełniony w miejscu sakralnym.

Sprawa ta wymagała natychmiastowej reakcji władz miejskich i duchowieństwa, które musiało podjąć odpowiednie kroki prawne. Księżdz z fary udał się do ławników prośąc o wszczęcie śledztwa w tak poważnej sprawie.

Szczegóły kradzieży i reakcja społeczności

Dowody na to, że doszło do włamania lub podstępu były niewątpliwe. Ślady wskazujące na obecność obcego człowieka można było zauważyć w okolicach ołtarza głównego.

Ludzie zaczęli się zastanawiać nad tym, jak sprawca mógł uniknąć patroli i strażników kościoła podczas nocy pełnej modlitw. Było to pytanie zadane sobie przez każdego mieszkanca miasta w tamtym czasie.

  • Zniknęły dary z obrazu Matki Boskiej
  • Kilka dni później całe miasto mówiło już tylko o jednym
  • Tym razem wracamy do jednej z najbardziej niezwykłych spraw zapisanych w księgach ławniczych miasta
  • Nie było ofiary zabójstwa ani napadu na kupców
  • Była natomiast kradzież, która dla mieszkańców XVII-wiecznego Nowego Sącza oznaczała znacznie więcej niż utratę kosztowności

Z obrazu Matki Boskiej w sądeckiej farze zniknęły wota składane przez wiernych. Wkrótce przed sądem stanął człowiek, którego nazwisko zapisało się w historii miasta – Jakub Koziarczyk.

Jakub Koziarczyk i jego proces

Zapraszamy do lektury kolejnego odcinka naszego wakacyjnego cyklu „Akta zbrodni Nowego Sącza”. W tym przypadku głównym oskarżonym był Jakub Koziarczyk, człowiek znany w mieście.

Jego nazwisko stało się synonimem tej konkretnej sprawy kradzieży świętych darów. Proces toczył się z wielką uwagą i szacunkiem dla wszystkich obecnych na sali sądu.

  • Z obrazu Matki Boskiej w sądeckiej farze zniknęły wota składane przez wiernych
  • Piotr Górski 19.07.2026, 13:53 Udostępnij Zniknęły dary z obrazu Matki Boskiej
  • Kilka dni później całe miasto mówiło już tylko o jednym
  • Tym razem wracamy do jednej z najbardziej niezwykłych spraw zapisanych w księgach ławniczych miasta
  • Nie było ofiary zabójstwa ani napadu na kupców

Lokalizacje