Kultura, Sport

Nowy Sącz

Tata jest bohaterem: 33 Święto Dzieci Gór zapiera dech

Nowoczesny plac zabaw z urządzeniami do zabawy oraz remontowana zabytkowa kapliczka w otoczeniu zieleni i drzew.
Zdjęcie przedstawia urokliwy zakątek, który łączy nowoczesną infrastrukturę rekreacyjną z zachowaniem dziedzictwa kulturowego. Po lewej stronie widoczny jest pięknie odrestaurowany, zabytkowy drewniany kościółek lub kapliczka, stanowiący element lokalnej historii i architektury sakralnej. Obok niego rozciąga się nowoczesny plac zabaw, wyposażony w kolorowe urządzenia do zabawy dla dzieci – zjeżdżalnie, drabinki oraz elementy imitujące przedpole placu zabaw. Plac jest otoczony zielenią, drzewami, co tworzy przyjemną i bezpieczną przestrzeń dla rodzin. Całość sugeruje udane połączenie inwestycji publicznych w rozwój rekreacji (plac zabaw) z dbałością o lokalne dziedzictwo kulturowe (kapliczka). Taki przykład rewitalizacji przestrzeni ma na celu podniesienie jakości życia mieszkańców i stworzenie miejsca spotkań dla wszystkich pokoleń.

Źródło: eccoapi

Wczoraj scenę oświetlała mama, a dzisiaj to tata staje się centrum uwagi podczas tegorocznego Świąta Dzieci Gór. Organizatorzy zadbali o dopełnienie dwóch filarów naszego dzieciństwa, pozwalając ojcom na bycie głównymi bohaterami wieczoru. Poruszające momenty zachodzą w ramionach tatusiów, którzy choć często daleko od swoich pociech, dziś dzielą ten czas ze swoimi dziećmi za pośrednictwem sceny i ekranu. Goście specjalni przybyli z różnych zakątków regionu, by wspólnie czerpać radość z tradycji górskiej. To nie tylko festiwal muzyczny, ale także podróż w czasie do świata przodków.

Święto Dzieci Gór działa jak kapsuła czasu, która pozwala cofnąć się o całe stulecia i zobaczyć efekty pracy historyków oraz etnografów.

Dwa filary dzieciństwa

Nie może być inaczej: skoro wczoraj bohaterką wieczoru była mama, to dziś godzi się na to, by bohaterem był tata. Dwóch tatusiów – żywiecki i słowacki tulą swoje pociechy na ekranie w tle sceny.

Poruszające widoki zachodzą zwłaszcza serce tatki, który nie może dziś swoich dziatek przytulić z powodu odległości. Jak zwykle powitani zostają szacowni goście, tym razem to oni są prawdziwymi gwiazdami wieczoru.

Wśród nich znajduje się wójt gminy Łodygowice Tadeusz Karolini wraz z małżonką oraz dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury Anna Maślanka. Obecna jest również Alicja Wierzbanowska reprezentująca Bukowiańskie Centrum Kultu.

Muzyczna podróż w czasie

Zanim zapłonie ognisko, etiudę MAŁYCH MAGURZAN rozpoczyna samotny pastuszek z fujarką. Śpiewa o pasaniu owiec i siostrze, na którą czeka.

W tle widać stado krów – widok coraz rzadszy, a autor wspomina o krowie pokazanej kiedyś w berlińskim ogrodzie zoologicznym. Pasterze wchodzą po kolei na scenę, przygotowując miejsce dla dziewcząt.

Na ledowym ekranie z tyłu zapala się płomień, choć prawdziwy ogień jest tylko rekwizytem na scenie. Góry, nasze góry – tak brzmi wyznanie miłości do tego, co bliskie wchodzących dziewcząt.

Dziewczęta śpiewają o pasaniu owiec, a ich piękne białe głosy odbijają się echem. W koszach mają dużo dobra, podczas gdy chłopcy zapowiadają jajecznicę pod opieką trzech innych chłopców.

Zabawa wokół ogniska

Nad płomieniem patelnia stoi pod opieką dzieci, a wrona siedzi na drabinie. Wyliczanka wskazuje, kto będzie kotem, a kto myszą podczas pierwszej zabawy.

Przed jedzeniem trzeba się przeżegnać i wykonać znak krzyża. Jest szansa, że po modlitwie nastąpi cudowne rozmnożenie jajecznicy dla wszystkich uczestników.

Jedzeni są w grupach zgodnie z tradycją górską. Następnie następuje skok przez ogień – najmniejsi skaczą prosto i z obrotem, podczas gdy starsi przechodzą nawet przez laskę.

Ulijanka i tańce

Wezwano do zabawy Ulijanek – dziewczęta wykonują zawody siłowe i zręcznościowe, a chłopaki przygotowują się do swoich prób. Kije pasterskie stają się na chwilę ciupagami.

Pięć dziewcząt ze skrzypkami zagra muzykę dla męskiej części pasterskiej dziatwy podczas tańca Dziada. Chłopcy idą wężem jeden za drugim, śpiewając przy tym pieśni.

Gdy śpiew się urywa, pierwszy chłopak ma stuknąć kijem ilu się da idących na końcu grupy. Wąż krótszy ze strofy na strofę, a dziewczęta tańczą w kółeczkach do wtóru muzyki smyczkowej.

Chłopcy z kijami idą wokół ogniska, stukając je o deski sceny i własną nogę. Parami i czwórkami wykonują skoki przez kije, podczas gdy w tle spokojnie pasią się krowy.

Słowaccy goście

Na koniec biały, czysty, głośny śpiew dziewcząt jakby pożegnał ognie gaszone przez chłopaków. Czas płynie jak mgły na ekranie za sceną, a cioci Hanka i wujek Patryk uczą publiczności wołać hop lub hoś.

Wujek Patryk krąży z sitkiem wśród publiczności, podczas gdy ciocia Hanka kieruje śpiewem ze sceny. Dziś tylko za jedną granicę robimy krok – na Słowację do ojczyzny dzieci zespołu KOPANIČIARIK.

Zaczynają dwaj chłopcy z dyspozycją dla kapeli, by ta zaśpiewała i zagrala. Idą dwie pary, a następnie pięć kolejnych par w rytmie śpiewu i tańca.

Taniec słowacki

Smyczki tańczą na strunach skrzypiec i kontrabasu, podczas gdy pałeczki podskakują na cymbałach. Buty stają się doskonałym instrumentem rytmicznym w połączeniu ze sceną.

W krainie rozproszonych osad zwanych Kopanicami narodziły się charakterystyczne tańce z podrzucaniem partnerek, wpisane na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Słowacji.

Koniec wieczoru

Zmiana tempa i melodia pod marsz przyspiesza, a widownia daje się porwać nutom. Miejsce chłopca zajmuje na scenie dziewczyna śpiąca a cappella z trójką męskich towarzyszy.

Chłopcy dysponują dla siebie już radośniejszą piosenką, taką do śpiewu i tańca. Niedługo zatem czekamy na grupę chłopaków w bieli i czerni z charakterystycznymi piórkami przy kapeluszach.

Chodzi o to, by zdjąć z głowy kapelusz i położyć go na głowie kolegi obok, a tak dzieje się w kółku. I coraz szybciej, aż ktoś nie zdąży i upuści kapelusz, odpadając z gry.

Zostaje jeden zwycięzca w bratobójczym pojedynku, podczas gdy dziewczęta wirują jak skakanka. Najmłodszych trzech chłopaków trudno oderwać od tańca, więc starsi muszą ich na koniec wynieść ze sceny.

Słowa kluczowe

Lokalizacje