Most nad Kamienicą: od żelbetonowej dumy do ruin wojny
Źródło: eccoapi
Przeprawa łącząca Przetakówkę z centrum miasta powstała na fali inwestycji początku XX wieku, gdy sądeccy rajcy podjęli decyzję o budowie nowoczesnej konstrukcji. W jej powstaniu kluczową rolę odegrał Kazimierz Zefiryn Miczyński, który zmarł tuż przed ukończeniem prac w 1906 roku. Przez lata most ten był świadkiem codziennego ruchu pieszych oraz zwierząt trzymających się drogi do miasta. Szlaban przy konstrukcji pobierał opłaty od właścicieli zwierzyny, co było typowe dla tamtych czasów i regionu. Obecny wygląd okolicy uległ drastycznej zmianie po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku.
**Historia budowy mostu na Tarnowskiej**
Gdyby budynki, drzewa i kamienie mogły mówić, opowiedziałyby nam niejedną ciekawą historię. Jednym z takich miejsc jest również most na rzece Kamienicy, na drodze wiodącej od Rynku w stronę Tarnowa. Jego budowę ukończono 120 lat temu – w roku 1906. Przez ten czas w jego okolicy miało miejsce wiele ciekawych wydarzeń! W tym miejscu od wieków znajdowała się przeprawa łącząca Przetakówkę i północną Sądecczyznę z miastem. Widoczna jest na ikonografiach, ale nie robiła wrażenia nowoczesnej przeprawy. A przecież wjazd do Nowego Sącza powinien być reprezentacyjny.
Na fali wielkich inwestycji, na początku XX wieku, sprawą zajęli się sądeccy rajcy. Postanowili zainwestować w budowę nowego mostu. Plotka mówiła, że w sprawę mocno był zaangażowany Kazimierz Zefiryn Miczyński – właściciel majątku na Przetakówce, ale przede wszystkim radny, urzędnik i kierownik budownictwa wodnego. Jego dworek mieścił się tuż za mostem, w rejonie parkingu popularnego dziś supermarketu.
Tuż przed śmiercią – jak powiada rodzinna historia – zabiegał o budowę nowego mostu nad Kamienicą. Rzeczywiście, w 1904 roku budowa ruszyła, ale most nie był ciągle wykończony. Miczyński nie przypuszczał, że pierwszym wozem, który przejedzie po nowej przeprawie będzie jego kondukt pogrzebowy.
**Polityka i archaizmy przy nowym moście**
Sprawa okazała się sporna, bowiem kiedy w 1904 roku planowano budowę nowego mostu na ulicy Tarnowskiej, pominięto miejsce dla pieszych. Wbrew pozorom to właśnie ten rodzaj ruchu na drodze był najpopularniejszy, tym bardziej, że za mostem znajdował się ogród piwny – co prawda nie najlepszej jakości, ale zawsze: Smrodliwe wonie, jakie mają tu siedzibę, wcale nie przyczyniają się do zdrowia lubowników okocimera – donosiła prasa.
Nowa konstrukcja, po poprawkach, powstała w 1906 roku i miała nowoczesny żelbetonowy charakter. Nie brakowało tutaj archaizmów. Długo koło mostu znajdował się szlaban, o którym we wspomnieniach pisał Albin Kac, bowiem dzierżawił go brat jego babci – Jakub. Tak jak w średniowieczu pobierał opłatę za wjazd do miasta szczególnie ze zwierzyną, tzw. kopytkowe.
W późniejszych latach przejął ten interes Engelhart, malarz pokojowy z zawodu. To był całkiem dobry biznes! Również okolica się zmieniała. Na placu obok, gdzie dziś stoi pomnik pamięci Sybiraków, znajdował się dom dwupiętrowy murowany widoczny jeszcze na archiwalnych zdjęciach.
Mieszkali tam żydowscy rzezacy miejscy i szocheci – reb Nuta i Iciały, którzy byli niegdyś bardzo rozpoznawalni w Sączu. Ulica Kraszewskiego wpadała do Tarnowskiej, zaś Paderewskiego nie miała takiego komfortowego połączenia. Dzisiejsze skrzyżowanie pod mostem powstało dopiero po wojnie.
**Most jako świadek historii Polski i miasta**
Most na Tarnowskiej „widział” wiele ważnych momentów w historii Polski i Nowego Sącza. Przeszło po nim tysiące pogrzebów prowadzących na cmentarz żydowski przy ulicy Rybackiej. W czasie wojny nagrobki z tej nekropolii, czyli macewy, torowały drogę od mostu w stronę centrum miasta.
Co roku, w czasie żydowskiego święta Rosz Ha-szana, Żydzi gromadzili się tradycyjnie także na tym moście, aby odbyć przepisane na ten dzień modlitwy. Aż nadeszła II wojna światowa, która na nowo miała zmienić rzeczywistość tego miejsca i całego miasta.
W 1940 roku most był planowany jako północna granica getta. Przesunięto ją jednak wyżej, bliżej zamku. Rok później zamknięto ten most – podobnie jak inne – ponieważ Niemcy obawiali się rozprzestrzeniającego się tyfusu plamistego, którego epidemia panowała w getcie.
Przez przeprawę sunęły setki skazańców na egzekucje, które Niemcy urządzali na cmentarzu żydowskim. Wreszcie przez most uciekali sądeccy Żydzi z getta. Estera Elenberg zeznawała po wojnie: Tak doszłam do mostu, przez który trzeba było przejść na aryjską stronę miasta.
Stanęłam jak wryta, oni mnie znali ze sklepu – Dziecko się rozpłakało, walizkę bezwiednie wypuściłam z ręki. Stałam – i czekałam (…) Widząc mnie jeden z policjantów podszedł i powiedział: A cóż pani tak ciężko /na Piekle mieszkali także Polacy/. Podał mi walizkę, podziękowałam i przeszłam nie zatrzymana przez nikogo przez most. Nie wiem czy ten policjant mnie poznał, może tak, a może nie (…).
Kiedy znalazłam się po drugiej stronie mostu nogi ugięły się pode mną, zaczęłam się trząść ze strachu.
**Zniszczenia i pozostałości starego moście**
Koniec starego mostu wiązał się z zakończeniem działań wojennych. Wraz z wybuchem zamku i opuszczeniem przez Niemców Nowego Sącza został zniszczony most i niemal całe otoczenie. Pozostał tylko słup energetyczny kratownicowy, który stoi po prawej stronie idąc od Rynku.
Niegdyś służył do przesyłania prądu do miasta, dziś wprawne oko zauważy, że właściwie stoi tam pusty, wydawać się może, że bez potrzeby. Ale tak nie jest. To niemy świadek tej całej trudnej historii tego miejsca.
**Podsumowanie znaczenia pomnika pamięci**
Ostatnie lata przyniosły wiele zmian w otoczeniu mostu i samego obiektu. Obecny wygląd okolicy uległ drastycznej przemianie po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku, co wpłynęło na funkcjonowanie tej lokalizacji przez dekady. Warto pamiętać o losach mieszkańców Przetakówki oraz ich znacznym wpływie na kształtowanie przestrzeni miejskiej.
Historia tego miejsca jest pełna dramatycznych scen i ciekawostek związanych z życiem codziennym w XX wieku. Każdy kamień przy moście opowiada inną historię, która czeka na odkodowanie przez badaczy historii lokalnej. Warto odwiedzić tę lokację, by spojrzeć szerzej na rozwój miasta oraz jego mieszkańców.
Sądecka historia jest bogata i wielowymiarowa, a most nad Kamienicą stanowi jej ważny element materialny. Jego istnienie potwierdza ciągłość życia w tym regionie mimo wielu trudnych czasów. Dziś słup energetyczny przypomina o dawnej infrastrukturze elektrycznej oraz komunikacyjnej.