Kultura, Sport

Nowy Sącz

Święto Dzieci Gór: Miłość jako postawa serca na Spiszu

Panorama miasta Nowego Sącza z widokiem na Tatry w tle. Widoczne są zabudowania miejskie i kościoły, a za nimi pas górskich szczytów.
Zdjęcie przedstawia rozległą panoramę miasta Nowy Sącz w słoneczny dzień. Na pierwszym planie widoczna jest zabudowa miejska, charakteryzująca się różnorodnością architektoniczną – można dostrzec mniejsze kościoły i bloki mieszkalne. W tle dominują pasmo górskie Tatr, które rozciągają się pod błękitnym niebem. Kontrast między gęstą zabudową miejską a majestatycznym krajobrazem górskim jest bardzo wyraźny. Ujęcie sugeruje lokalizację na wzgórzu lub punkcie widokowym, z którego można podziwiać zarówno centrum miasta, jak i potęgę natury. Tatry stanowią nie tylko tło dla Nowego Sącza, ale są również kluczowym elementem tożsamości regionu. Ich obecność w panoramie podkreśla bliskość życia miejskiego z dziką przyrodą górską. Widok ten jest typowy dla Małopolski i Podhala. Obraz może być wykorzystany do promocji turystycznej Nowego Sącza, łącząc atrakcje kulturalne (architektura) z możliwościami wypoczynku w górach (Tatry). Jest to idealny materiał na artykuły o podróżowaniu po Małopolsce, historii regionu oraz życiu miejskim u stóp gór. Elementy widoczne na zdjęciu: 1. **Zabudowa miejska:** Różnorodne budynki mieszkalne i publiczne, świadczące o rozwoju Nowego Sącza. 2. **Kościoły/Obiekty sakralne:** Charakterystyczne dachy i wieże sugerują obecność ważnych miejsc kultu, co jest ważne dla kontekstu historyczno-kulturowego miasta. 3. **Tatry:** Monumentalne pasmo górskie w tle, stanowiące stały element krajobrazu regionu. 4. **Niebo:** Jasne, błękitne niebo podkreśla słoneczny i przyjemny dzień, idealny na eksplorację zarówno miasta, jak i gór. Fotografia ta doskonale oddaje harmonijne współistnienie życia miejskiego z potęgą natury, co jest głównym atutem turystycznym Nowego Sącza. Jest to widok pełen kontrastów: bliskość człowieka kontra nieskończoność gór.

W czwartkowe południe nad Nowym Sączem zagrzmiały chmury, ale to nie burza miała zagłuszyć dźwięki muzyki płynącej ze sceny. Zamiast tradycyjnego Rynku, imprezę przeniesiono na dziedzińcu MCK SOKÓŁ gdzie goście mogli usiąść na wygodnych krzesełach i cieszyć się występami gości z Zagrzebia oraz Trybsza. Organizatorzy zadbaali o zaplecze dla dzieci, które stało w gotowości do wspólnych zabaw mimo nadchodzącej pogody. Deszcz zaczął padać jeszcze podczas występu chorwackiego zespołu CROATIA jednak artyści dzielnie dokończyli swoje przedstawienie przed potężną burzą. Opiekun Rady Artystycznej pani Katarzyna Bobak zauważyła trudność polskiej mowy dla obcokrajowców co dodało uroku tym wydarzeniom.

W tym roku Święto Dzieci Gór przyniosło zmiany w miejscu odbywania się imprezy. Zamiast Rynku czy Starej Sandecji, scena ustawiła się na dziedzińcu MCK SOKÓŁ gdzie czekały na widzów ponad sto wygodnych krzeseł. Organizatorzy zadbaali o odpowiednie zaplecze dla dzieci co szczególnie przydało się w czwartkowe południe kiedy pogoda była nieprzewidywalna.

Wyzwania językowe i muzyczne

Pani Katarzyna Bobak opiekun Rady Artystycznej zauważyła prawdziwy łamaniec językowy jaki stanowiły polskie samogłoski dla zespołu z Chorwacji. Sformułowanie Zespół ŚFABELKI z Trybsza na Spiszu sprawiło trudności nienawykłym aparatom mowy obcokrajowców.

Mimo tych wyzwań artyści udowodniili że miłość to nie tylko uczucie ale postawa wobec drugiego człowieka. Ta postawa jest nam dostępna choć nie musimy się do niej zmuszać co stało się tematem przewodnim tego wieczoru na Spiszu.

Spisywanie miłości przez zabawę

Zespół ŚFABELKI po naszemu to zapałki które dziś rozpalają miłość choć skrzętnie ukrytą za pewnymi stereotypami. Wyglądało na to że ktoś przyszedł posprzątać scenę ale chaty wyświetlane w tle sugerowały raczej porządkowanie obejścia.

Na scenie rozległy się dźwięki miotli szurzące po deszczowej podłodze. Dziewczyny pracowały podczas gdy chłopacy twierdzili że naprawiają narzędzia co prowadziło do impasu w tej wojnie między płciami.

Jedna dziewczyna jako ten Salomon rozsądzała że najpierw się razem pobawimy a potem razem posprzątamy. Bawią się więc najpierw w robotników potrzebnych im mietel aby przejść do kolejnej zabawy w kręgu.

Tradycyjne gry i tańce

Każdy puszczał stojącą miotłę na hasło jonapodkiwano a biegnął do kolejnej żeby ją złapać. Kto nie złapie odpadał z zabawy co było częścią tradycyjnych gier ludowych.

Następnie w ruch idzie długi sznur nad którym skacze jedna dziewczyna zaraz druga ale ta szczególnie krótko a trzecia dłużej niż poprzednia. W końcu do rzędu staje chłopak który nawet jeden skok nie udaje sobie zrobić.

Pod mostem stają ramiona dwojga osób wzniesione co tworzy symboliczny most gdy wyśpiewane zostają słowa most się wali to sićka pójdą dalij. Ramiona opadają a kogo złapią idzie na lewą albo prawą stronę.

Tak powstawały drużyny które w finale zabawy spróbuje się przeciągnąć co było klasycznym elementem rywalizacji między chłopakami i dziewczętami. Dwóch chłopaków przekładało sobie nawzajem kapelusze z głowy na głowę podczas śpiewu.

Chustki jako symbol pamięci

Zespół CROATIA zaczynał swój występ od śpiewu dziewczyny otulonej piękną czerwoną chustą która przenosiła nas każdym słowem na soneczne plaże Adriatyku. Taniec bez muzyki polegał tylko na uderzeniach stóp dziewczęcych o scenę.

Sznur dziewcząt porywał tą jedną w czerwonej chuście co było coraz szybciej i mocniej aż po chwili znów coraz wolniej i ciszej. Muzyka rozpoczynała się od delikatnego pizzicato dwóch skrzypków a wraz z nimi smyki zaczynały swój bieg po strunach chorwackiej kapeli.

Węże przeplatające się łączyły i rozdzielali pary które w końcu tworzyły kółko wszystkich dziewcząt. Chustki były prostym przedmiotem ale tak odchodzącym w przeszłość będąc znakiem że tu jestem pamiętam może witam lub żegnam.

Wspólne wartości i zakończenie

Dziewczęta wraz ze swoim poprzednim wejściem zaprezentowały program Nasz wielki kołowy taniec który obejmował kulturę różnych regionów Chorwacji. Pojawiły się polki čardaš drmeš Šroteš oraz Oberštajer tworzące obraz zmieniającego się czasu i przestrzeni.

W warstwie gdzie słowo spotykało się z muzyką usłyszeliśmy przepięknie wykonane pieśni ludowe które tworzyły obraz od wiejskich osad XIX-wiecznych po współczesną rzeczywistość młodego mieszkańca bałkańskiego kraju.

W końcu zespół CROATIA postanowił się z nami pożegnać znany polską piosenką wiedząc jak złapać widownię za serce. Dzieci z Trybsza wracały w swoich tradycyjnych strojach pełne bieli i jasnych kolorów.

Scena wypełniała się parami tańczącymi wałaskiego czardasza kulawego polkę oraz mazura co tworzyło klimat festiwalu. Ważne jest aby pamiętać że uczciwość nakazała im dokończyć sprzątanie mimo zmęczenia i burzy.

Tak powstałą miłość rozsyłamy do wszystkich naszych widzów przed ekranami jako dziedzictwo które warto pielęgnować w codziennym życiu. Obyśmy wszyscy chcieli być częścią tego wielkiego koła tańca łączącego serca z różnych zakątków świata.

Słowa kluczowe

Lokalizacje