W środowym spotkaniu rundy wstępnej Pucharu Polski Sandecja Nowy Sącz pewnie zameldowała się w kolejnym etapie rozgrywek. Biało-czarni pokonali na własnych boiskach drużynę z Bielska-Białej, odnosząc imponujący wynik końcowy trzy do zero.
Kontrola gry od samego początku
Spotkanie w Nowym Sączu było jednostronne już od gwizdku sędziego. Gospodarze od pierwszych minut kontrolowali przebieg rywalizacji i częściej zagrażali bramce przeciwnika.
Szybkie otwarcie wyniku
Przewaga Sandecji została oficjalnie potwierdzona w dwudziestoczwartej minucie gry. Po szybkim kontrataku piłkę do głosu Marko Kolar podał bramkarz gości, który celnym strzałem pokonał Sebastiana Sobolewskiego.
W tym momencie wynik na tablicy wyników wynosił jeden do zera i od tej pory Sandecja nie puściła prowadzenia. Rekord Bielsko-Biała próbował odpowiedzieć przed przerwą, jednak nie zdołał stworzyć większego zagrożenia dla bramki gospodarzy.
Pieczęć awansu w drugiej połowie
Obraz gry po zmianie stron uległ jedynie minimalnym korektom. Sandecja nadal była zdecydowanie stroną dominującą na boisku i nie dawała przeciwnikowi żadnych szans.
Dwie bramki w krótkim odstępie czasu
W siedemdziesiąstej ósmej minucie Piotr Kowalik podwyższył wynik spotkania, co było efektem precyzyjnej gry zespołu ze Sączu. Osiem minut później Adrian Danek wykorzystał rzut karny, ustalając ostateczny wynik na trzy do zero.
Pewne zwycięstwo zapewniło Sandecji Nowy Sącz awans do kolejnej rundy Pucharu Polski, kończąc jednocześnie udział Rekordu Bielsko-Biała w tegorocznych rozgrywkach pucharowych. Bramki zdobyli Marko Kolar z dwudziestoczwartej minuty, Piotr Kowalik po siedemdziesiąt ósmej oraz Adrian Danek z osiemdziesiątej szóstej.
Kartki i skład zespołów
Sędzia meczu Dawid Muc wystawił żółte kartki Piotrowi Wyrobie, Konradowi Karecie oraz Jakubowi Kempnemu. W zespole Sandecji znaleźli się między innymi Bartosz Głogowski na bramce i Szymon Kawała w ataku.
Zmiany w drużynie Rekordu Bielsko-Biała dokonywali trenerzy przy zmianie boiska, wprowadzając takich zawodników jak Filip Sapiński czy Mateusz Tekieli. Mecz odbył się na stadionie Sandecji pod okiem sędziego z Radomia.
Podsumowanie spotkania
Ta wygrana jest kolejnym krokiem w rozwoju drużyny ze Sączu, która budzi duże nadzieje kibiców przed sezonem. Zawodnicy pokazali klasę i determinację, co pozwoliło im bez problemu przejść do następnej fazy turnieju.