Od dłuższego czasu obserwuję z dużym niepokojem sytuację wokół mostu nad Popradem, który łączy Rytro z Suchą Strugą i Głębokim. Ten fragment drogowy jest absolutnie kluczowy dla codziennych dojazdów tysięcy mieszkańców naszego powiatu oraz turystów odwiedzających okolice Beskidu Niskiego. Mimo że wiadomo było, iż konstrukcja wymaga wymiany już od lat, proces ten ciągnie się jak rzepa, a każdy nowy etap kończy się kolejnymi rozczarowaniami i opóźnieniami.
Niedawno zakończył się drugi przetarg na budowę nowego mostu w ciągu powiatowej drogi łączącej wymienione miejscowości. Wyniki tego postępowania były, niestety, dokładnie takie same jak w przypadku pierwszego podejścia. Wykonawcy nie chcieli zrealizować inwestycji za kwotę wyłożoną przez Powiatowy Zarząd Dróg, co oznacza, że projekt nadal pozostaje na papierze, a my musimy się godzić na jeżdżenie po starym, awaryjnym obiekcie.
Jako redaktor lokalny często słyszę od czytelników, jak bardzo frustrująca jest ta sytuacja. Ludzie troszczą się o swoje bezpieczeństwo, a także o stan swoich pojazdów, które muszą codziennie pokonywać ten wymagający fragment trasy. Trzęsienie mostu podczas przejazdu to codzienność, która nikomu nie przynosi przyjemności i budzi uzasadnione obawy o katastrofę w przypadku gwałtownej ulewy lub innych ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Kluczem problemu jest ogromna różnica między wyceną administracji a realnymi kosztami budowlanymi na rynku. Powiatowy Zarząd Dróg przygotował szacunki, które wydają się być nieadekwatne do obecnych cen materiałów budowlanych, robocizny oraz specjalistycznego sprzętu potrzebnego przy pracach nad rzeką. To klasyczny przykład niedopasowania budżetowego, który paraliżuje rozwój infrastruktury w mniejszych ośrodkach.
Warto zaznaczyć, że nie jest to jedyna inwestycja drogowa w regionie, która napotyka trudności finansowe. W Nowym Sączu również prowadzone są intensywne prace remontowe, m.in. na ulicy Jamnickiej, gdzie zmiany są widoczne gołym okiem. Jednak tamte projekty mają już podpisane umowy i realizowane są zgodnie z harmonogramem, co stanowi kontrast dla sytuacji w Rytrze.
Pytanie brzmi: czy władze powiatu podniosą stawkę w kolejnym przetargu, czy też będą szukać innych źródeł finansowania? Bez konkretnej zmiany strategii, trzecie podejście może skończyć się identycznym wynikiem. Mieszkańcy Suchej Strugi i Głębokiego mają prawo oczekiwać szybszych decyzji, ponieważ ich codzienna mobilność jest ograniczana przez stan techniczny tej drogi.
Możliwe, że konieczne będzie szukanie dotacji zewnętrznych lub partnerskich z samorządem wojewódzkim, aby pokryć różnicę w kosztach. Budowa mostu to inwestycja kapitałochłonna, która wymaga precyzyjnego planowania i realnej oceny wydatków na każdym etapie projektowania. Obecne podejście wydaje się być zbyt konserwatywne i nieodpowiadające rynekowi budowlanemu.
Obserwując inne inwestycje, takie jak zakończone prace kolejowe w Nowym Sączu, widzę, że przy odpowiednim zarządzaniu projektami da się osiągnąć sukces. Kluczem jest elastyczność i gotowość do negocjacji z wykonawcami, którzy często mają rację co do swoich cenowych oczekiwań wynikających z kosztów surowców.
Nie można zapominać o aspekcie turystycznym. Rytro i okolice są popularnym kierunkiem wypoczynkowym, a zły stan mostu może odstraszać potencjalnych gości. Bezpieczny i estetyczny przekładka nad Popradem to nie tylko kwestia techniczna, ale także wizerunkowa dla całego regionu Sądeckiego.
Oczekiwanie na trzeci przetarg budzi mieszane uczucia. Z jednej strony mamy nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem, z drugiej zaś obawiamy się kolejnych miesięcy niepewności. Mieszkańcy zasługują na jasne informacje o terminach i źródłach finansowania, zamiast cyklicznych komunikatów o fiasku przetargów.
Warto też zastanowić się nad tym, czy nie wprowadzić tymczasowych ograniczeń prędkości lub masy pojazdów, aby minimalizować ryzyko awarii. To jednak rozwiązanie doraźne, które nie rozwiązuje głównego problemu, jakim jest konieczność budowy całkowicie nowej konstrukcji mostowej w ciągu drogi powiatowej.
Moim zdaniem, czas na otwartą dyskusję z udziałem mieszkańców i ekspertów ds. infrastruktury. Tylko transparentne podejście do kosztów i alternatywnych rozwiązań pozwoli znaleźć drogę wyjścia z tej trudnej sytuacji. Nadzieja płonie, ale wymaga konkretnych działań ze strony decydentów.