Kiedy patrzę na swoje dwadzieścia pięć lat pracy w nowosądeckiej uczelni, widzę nie tylko ciągły rozwój merytoryczny, ale przede wszystkim głęboką transformację postrzegania roli edukatora w społeczeństwie. Zaczynałam jako zwykła asystentka w październiku 2001 roku, nie mając jeszcze pojęcia, jak bardzo moje codzienne obowiązki wykróczą poza ramy tradycyjnego wykładowcy. Z biegiem lat zrozumiałam, że wiedza sama w sobie jest niewystarczająca, jeśli nie idzie za nią konkretna akcja i empatia wobec otoczenia. Moja decyzja o obronie pracy doktorskiej w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN w 2013 roku była dla mnie punktem zwrotnym, który pozwolił spojrzeć na problemy społeczne z perspektywy analityka i organizatora jednocześnie. Dziś, jako prezes Fundacji Młodzież-Edukacja-Przyszłość od 2020 roku, mam możliwość bezpośrednio przekładać teorie na praktykę, pomagając tym, którzy najbardziej tego potrzebują.
Wiele osób pyta mnie, skąd wzięła się idea biegów charytatywnych, które stały się wizytówką naszej uczelni i całego regionu. Wszystko zaczęło się w 2014 roku, kiedy to postanowiłam połączyć zdrowy styl życia z aktywnością społeczną, tworząc inicjatywę Run 4 a Smile. Pierwsza edycja była dla mnie ogromnym wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym, ale widok uśmiechów na twarzach uczestników oraz beneficjentów sprawił, że wszystkie trudności zniknęły jak ręką odjął. Z czasem event ten przerósł moje najśmielsze oczekiwania, przyciągając setki biegaczy, którzy nie tylko dbają o swoje kondycje, ale także wspierają lokalne cele charytatywne. Dla mnie osobiście Run 4 a Smile jest jak trzecie dziecko, które wymaga ciągłej opieki, troski i zaangażowania, ale w zamian daje niewyobrażalną satysfakcję.
Nie tylko sport, ale także kultura i kuchnia stały się narzędziami integracji, o czym świadczy organizowane przeze mnie wydarzenie International Cooking Day. To inicjatywa, która pozwala studentom oraz mieszkańcom Nowego Sącza na poznanie smaków i tradycji innych narodów w przyjaznej i nieformalnej atmosferze. Widząc, jak ludzie dzielą się potrawami i historiami z różnych zakątków świata, przekonuję się, że jedzenie jest uniwersalnym językiem, który łączy ludzi bez względu na pochodzenie czy wykształcenie. Taka otwartość na inne kultury jest niezwykle ważna w dzisiejszych czasach, kiedy to globalizacja często prowadzi do powierzchownego poznawania się. Staram się, aby każde takie spotkanie było okazją do budowania mostów zrozumienia i tolerancji wśród lokalnej społeczności.
Moja działalność nie ogranicza się wyłącznie do wydarzeń masowych, ale obejmuje również codzienną pracę z młodzieżą, która jest przyszłością naszego regionu. Jako prezes fundacji, dbam o to, aby wsparcie dla studentów było kompleksowe, obejmując nie tylko stypendia, ale także projekty rozwijające ich potencjał społeczny i osobisty. Widzę ogromną zmianę w podejściu młodych ludzi do pracy na rzecz innych, co daje mi nadzieję na lepsze jutro. Edukacja wyższa powinna wychowywać nie tylko specjalistów, ale przede wszystkim obywateli świadomych swoich odpowiedzialności wobec wspólnoty. Dlatego tak bardzo zależy mi na tym, aby nasi absolwenci wynosili z uczelni wartości humanitarne i gotowość do niesienia pomocy.
Otrzymanie wyróżnienia Amicus Hominum w kategorii Społecznik-Filantrop w 2024 roku było dla mnie ogromnym honorem i potwierdzeniem, że idziemy właściwą drogą. To nagroda, która docenia nie tylko moje osobiste wysiłki, ale także pracę całego zespołu oraz studentów zaangażowanych w nasze projekty. Dla mnie jest to dowód na to, że lokalna uczelnia może być aktywnym graczem w życiu społecznym regionu, a nie zamkniętą twierdzą akademicką. Wyróżnienie to motywuje nas do dalszego działania i poszukiwania nowych form angażowania się w dobro wspólne. Cieszę się, że nasze starania są widoczne i doceniane przez tak prestiżowe jury.
Nowy Sącz to miasto o bogatej historii i silnych tradycjach, które otwiera się na współczesne wyzwania społeczne. Moje dwadzieścia pięć lat pracy w WSB-NLU pokazały mi, jak ważne jest budowanie poczucia wspólnoty poprzez konkretne działania charytatywne. Mieszkańcy coraz częściej dostrzegają, że edukacja wyższa może być powiązana z realną pomocą dla potrzebujących, co wzmacnia pozytywny wizerunek miasta jako miejsca otwartego na dobroczynność. Współpraca między uczelnią a lokalnymi organizacjami pozarządowymi daje nam siłę do realizowania coraz ambitniejszych projektów. Razem jesteśmy w stanie osiągnąć znacznie więcej niż działając samodzielnie.
Wspomnienia z pierwszych lat pracy na uczelni są dla mnie cenne, ponieważ pokazują, jak bardzo zmienił się świat akademicki i społeczny w ostatniej ćwierci wieku. Wtedy technologie informacyjne nie odgrywały jeszcze takiej roli, a komunikacja była bardziej bezpośrednia i osobista. Dziś mamy do dyspozycji nowe narzędzia, które pozwalają na szybsze reagowanie na potrzeby otoczenia i szerszą promocję naszych inicjatyw. Mimo tych zmian, fundamenty naszej pracy pozostają takie same: szczerość, zaangażowanie i dbałość o dobro drugiego człowieka. Technologia jest tylko narzędziem, a prawdziwą siłą napędową są ludzie.
Zawsze wierzyłam, że małe kroki prowadzą do wielkich zmian, a moje doświadczenia potwierdzają tę tezę w sposób niepodważalny. Każdy biegacz, który przybiega na start Run 4 a Smile, każdy uczestnik International Cooking Day, to dowód na to, że społeczność chce się angażować i pomagać. Nie czekamy na wielkie gesty od góry, ale tworzymy kulturę pomocy od dołu, zaczynając od siebie i swojego najbliższego otoczenia. To podejście buduje trwałe więzi i poczucie przynależności do wspólnoty miejskiej. Widzę to w oczach studentów, którzy po raz pierwszy biorą udział w akcji charytatywnej i odkrywają radość z dawania.
Przyszłość naszych inicjatywy rysuje się w jasnych barwach, ponieważ widzę rosnące zainteresowanie młodych ludzi działaniem społecznym. Planuję rozwijać istniejące projekty oraz szukać nowych form angażowania społeczności lokalnej w rozwiązywanie problemów regionu. Chcemy być inspiracją dla innych uczelni i instytucji, pokazując, że edukacja z wartościami humanitarnymi idzie w parze z sukcesem zawodowym. Nie ma miejsca na obojętność w dzisiejszym świecie, dlatego zachęcam wszystkich do dołączania do nas. Razem możemy zmienić świat na lepszy, zaczynając od swojego miasta.
Podsumowując moje dwadzieścia pięć lat pracy, mogę śmiało powiedzieć, że każda chwila była warta wysiłku i poświęcenia. Od asystentki do prezesa fundacji, moja droga nie była łatwa, ale zawsze prowadziła ku celom, które uważam za najważniejsze w życiu człowieka. Działalność dr Sokołowskiej-Woźniak wzmacnia poczucie wspólnoty i pokazuje, że edukacja wyższa może być powiązana z konkretną pomocą dla potrzebujących. Taka postawa buduje pozytywny wizerunek miasta jako miejsca otwartego na dobroczynność. Mam nadzieję, że moje doświadczenia zachęcą innych do podobnych działań i zaangażowania w sprawy społeczne.