Z wielkim smutkiem i ciężkim sercem piszę te słowa, ponieważ nasz region stracił osobę wyjątkową, która przez lata była synonimem zaangażowania i oddania sprawie publicznej. Bożena Jawor to nie tylko imię zapisane w księgach urzędowych Nowego Sącza, ale przede wszystkim postać, która dla tysięcy mieszkańców oznaczała wsparcie, wiedzę i niezawodność. Jej życie było dowodem na to, że prawdziwa służba społeczeństwu wymaga nie tylko kompetencji, ale przede wszystkim ogromnego serca i gotowości do poświęceń. Dziś stajemy w szeregu żałobników, którzy chcą oddać hołd kobiecie, która zbudowała fundamenty współczesnego Nowego Sącza.
Wspomnienie kobiety, która budowała miasto
Przeglądając jej dorobek, nie sposób nie zauważyć, jak wiele Bożena Jawor wniosła do życia codziennego mieszkańców naszej miejscowości. Przez lata piastowania funkcji wiceprezydenta miasta w okresie od 2006 do 2014 roku, była obecna przy kluczowych decyzjach, które kształtowały oblicze Nowego Sącza. Nie traktowała urzędu jedynie jako stanowiska do zajmowania, lecz jako narzędzie do realnej pomocy ludziom i poprawy jakości życia w mieście. Jej podejście do spraw publicznych było odznaczone pragmatyzmem, ale także ogromną empatią wobec potrzeb zwykłych obywateli. Dzięki jej wysiłkom wiele projektów znalazło realizację, a problemy społeczne przestały być ignorowane przez administrację.
Przewodnicząca Rady Miasta z pasją
Rola Bożeny Jawor jako przewodniczącej Rady Miasta jest często podważana przez tych, którzy nie znają jej bliżej, jednak moi znajomi i współpracownicy wiedzą, jak wielką wagę przykładała do każdej sesji. Wiedziała, że to właśnie w radzie rodzą się pomysły na lepsze jutro, a jej zadaniem było pilnowanie, aby te pomysły nie zostały pogrzebane przez biurokratyczne zawirowania. Zawsze dążyła do tego, aby głos mieszkańców był słyszalny, nawet jeśli trudno było go wyartykułować w suchych uchwałach. Jej autorytet w parlamencie lokalnym wynikał nie z pozycji, lecz z niezawodności i uczciwości, którą wykazywała w trudnych momentach politycznych sporów.
Wspominam jej energię, która nigdy nie opuszczała jej, nawet gdy przysiadły ją obowiązki czy trudne sytuacje personalne. Była osobą, która potrafiła łączyć ludzi ze sobą, budować mosty porozumienia tam, gdzie inni widzieli jedynie bariery. Jej zdolność do mediacji w konflikcie była ceniona po obu stronach barykady politycznej, co czyniło ją postacią unikalną na lokalnym parkiecie. Dziś, gdy patrzę na puste miejsce, które po niej pozostało, czuję pustkę, której trudno będzie wypełnić jakąkolwiek inną osobowością.
Nauczycielka i mentorka pokoleń
Dla wielu z nas Bożena Jawor była przede wszystkim nauczycielką, choć nie zawsze w sensie klasowym, ale jako osoba przekazyująca wartości i wiedzę życiową. Jej cierpliwość w wyjaśnianiu skomplikowanych spraw oraz gotowość do wysłuchania każdego, kto potrzebował rady, czyniły ją prawdziwą mentorką dla młodszych działaczy społecznych. Nie borykała się z pytaniami jako z uciążliwością, lecz traktowała je jako szansę na rozwój drugiego człowieka i budowanie jego pewności siebie. Wiele osób zaczynało swoją karierę publiczną dzięki jej wsparciu i wskazówkom, które otrzymywały od niej w trudnych chwilach.
Autorytet oparty na czynie
Autorytet Bożeny Jawor nie wynikał z tytułów czy odznaczeń, choć miała ich wiele, lecz z codziennego działania na rzecz dobra wspólnego. Widziano ją na ulicach, w szkołach, przy spotkaniach z mieszkańcami, zawsze gotową do rozmowy i pomocy w rozwiązaniu problemu. Nie ukrywała się za asystentami ani biurokratycznymi procedurami, lecz sama brała odpowiedzialność za podejmowane decyzje i ich konsekwencje. To właśnie ta bezpośrednia relacja z ludźmi budowała jej wielki szacunek w środowisku nowosądeckim. Ludzie wiedzieli, że mogą na niej polegać, a jej słowo miało wartość złota.
Jej odejście to nie tylko strata dla polityki lokalnej, lecz przede wszystkim dla ludzkiego wymiaru relacji społecznych w Nowym Sączu. Tracimy osobę, która potrafiła połączyć sferę oficjalną z tą niestrużoną, tworząc spójny obraz obywatela zaangażowanego w rozwój swojej ojczyzny. Wspominam jej uśmiech, który rozjaśniał nawet najbardziej ponure dni podczas burzliwych sesji czy trudnych negocjacji. Była symbolem nadziei na to, że polityka może być służbą, a nie walką o władze dla samej władzy.
Działaczka społeczna bez granic
Poza obowiązkami urzędniczymi, Bożena Jawor angażowała się w różnorodne działania społeczne, które często pozostawały w cieniu jej oficjalnych funkcji. Wspierała inicjatywy charytatywne, organizacje pozarządowe oraz lokalne grupy aktywistów, którzy chcieli wprowadzić zmiany na lepsze. Jej wiedza i doświadczenie były bezcenne dla tych, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę z działaniem społecznym w regionie. Nie liczyła czasu ani wysiłku, jaki wkładała w pomoc innym, traktując to jako swój obowiązek moralny wobec społeczności.
Spadek po Bożenie Jawor
Czym zostawiła nas Bożena Jawor? Zostawiła nam przykład niezłomnego charakteru, uczciwości i ogromnej miłości do Nowego Sącza. Jej dorobek jest widoczny w wielu aspektach życia miasta, od infrastruktury po atmosferę panującą w lokalnych instytucjach kultury i edukacji. Musimy teraz zadbać o to, aby jej dziedzictwo nie zostało zapomniane, ale stało się fundamentem dla przyszłych pokoleń liderów lokalnych. To nasza wspólna odpowiedzialność, by kontynuować dzieła, które rozpoczęła, z tym samym poświęceniem i oddaniem sprawie.
W tych trudnych chwilach żałoby chcę skierować wyrazy współczucia do rodziny, przyjaciół i współpracowników śp. Bożeny Jawor. Niech pamięć o jej wielkiej pracy i niezwykłym sercu będzie dla nich pocieszeniem w stracie tak wyjątkowej osoby. Nowy Sącz traci swoją matkę polityczną i społeczną, ale jej duch będzie żył w każdym kamieniu tego miasta, które zbudowała razem z nami. Niech spoczywa w pokoju, a jej imię niech będzie synonimem dobroci i zaangażowania dla przyszłych pokoleń sądeczan.