Jest powszechnie wiadomo, że 11 listopada to Narodowe Święto Niepodległości, ale niestety jest to również pierwszy dzień, w którym wielu historyków ma poważne wątpliwości co do wyboru tego konkretnego dnia na ten święto. Ja również uważam, że twierdzenie, iż Polska stała się państwem niepodległym 11 listopada 1918 roku, jest znaczącym przesadzeniem często powtarzanym przez polityków.
Przesłania wielkiej polityki
Gdy myślę o 11 listopada jako o symbolu niepodległości, wydaje mi się, że tracimy z oczu inną symbolikę, być może równie ważną tego dnia. Aby to wyjaśnić, powinniśmy zmienić perspektywę z wielkiej polityki na nieco bardziej prozaiczną i zastanowić się nad codziennym życiem.
Co działo się w umysłach Polaków?
Powinniśmy myśleć o tym, co się wtedy działo nie w wielkiej polityce, ale na polskich ulicach i w domach. W głowach ludzi takich jak Franciszek Nowicki czy jego kolega z frontu krążyły zupełnie inne obawy niż te przedstawiane w podręcznikach.
Obawa przed bombami
Gdy patrzę na zdjęcie mojego pradziadka, jedna myśl ciągle wpada mi do głowy: co się działo w ich umysłach? Czy myśleli o niepodległości w te listopadowe dni czy może w ich głowach była tykająca bomba gotowa wybuchnąć w każdej chwili?
Atmosfera 10 listopada
Gdybyśmy podróżowali w czasie do dnia przed symbolicznym odzyskiwaniem niepodległości, wciąż byśmy znaleźli polską złotą jesień. W powietrzu czuć było jednak napięcie i wiedzę o tym, że wszystko będzie w porządku dopiero za chwilę.
Żołnierze niemieccy na ulicach
Nie bójmy się tego słowa – 10 listopada spotkalibyśmy wielu żołnierzy niemieckich. Oznaczało to, że nie było mowy o całkowitym odzyskiwaniu wolności i swobody w sensie pełnego bezpieczeństwa dla wszystkich stron.
Strach przed rewolucją
Niemańscy oficerowie wiedzieli, że muszą się pakować i byli przestraszeni powrotu. Zrealizowali fakt, iż wraz z ich odwrotem Polacy mogą spróbować zemścić się lub wywołać ogólnokrajowe powstanie kończące się krwią.
Piękna iluzja propagandy
Urządzeni niemieccy sprowadzili do Warszawy człowieka, który mógłby kontrolować tłumy. Wybór padł na Józefa Piłsudskiego, ale zdjęcie z nim i wielkim tłokiem zostało wybrane wyłącznie w celach propagandowych.
Prawdziwy powrót dowódcy
Gdy wrócił tutaj z więzienia w Magdeburgu, nie było tłumów. Tylko siedem osób go powitało na stacji Wiedeńskiej, co pokazuje prawdziwą skalę wydarzeń niezgodną z wizualnymi mitami.