Jesteśmy świadkami tego, jak ludzie traktują język z nadzwyczajną powagą i skrajnym upodobaniem do kategorycznych zasad. Często nie rozumiemy jednak źródła tych pozornie losowych reguł ani ich prawdziwego znaczenia w codziennej komunikacji. Odpowiedzi na pytania o pochodzenie błędów różnią się w zależności od konkretnego przykładu, dlatego warto przyjrzeć się trzem szczególnie słynnym zjawiskom.
Reguła kończenia zdania przyimkiem
Jedną z najstarszych i najbardziej absurdalnych zasad jest przekonanie o tym, że nigdy nie należy kończyć zdania przyimikiem. Przyimki to małe słowa takie jak z, na, dla lub do, które często poprzedzają rzeczowniki w naszych wypowiedziach.
Gramatyk sztywny uznałby zdanie skąd pochodzi ta reguła za całkowicie niepoprawne i niezgodne z kanonami. Zamiast tego preferowałoby się sformułowanie od skąd pochodzi to reguła, które brzmi znacznie bardziej akademicko.
To podejście wywodzi się z Anglii XVIII wieku, kiedy etykietka była na szczycie popularności i każdy dążył do zachowania idealnej formy. W otoczeniu nieprzeliczonych poradników o tym, jak zachowywać się poprawnie, gramatycy zalewali rynek książkami o tym, jak mówić bezbłędnie.
Musimy pamiętać, że wiele reguł w tych przewodnikach zostało zaczerpniętych bezpośrednio z łaciny – języka powszechnie używanego do pisanych prac naukowych. Ale nikt nie mówił łaciną w rozmowach przez tysiąc lat, a narzucenie jej reguł mowie było co najmniej niezręczne i sztuczne.
Reguła nigdy nie zostawiania przyimka bez rzeczownika była jednym z takich ożywych relikwii przeszłości. I choć uczeni, którzy ją zaproponowali, przedstawili tę ideę jako wybór stylistyczny, późniejsi pisarze zamienili ich sugestię w twardą regułę.
Wojna między mniej a fewer
Inne zasady mają pochodzenie, które może być mniej arbitralne, ale znacznie bardziej mizernie. Rozważmy ideę, że należy używać słowa less przy odniesieniu do rzeczowników policzalnych – jak butelki wody – i słowo fewer dla tych nielicznych.
To reguła pochodzi od innego gramatyka z XVIII wieku o imieniu Robert Baker, który, z nieznanego powodu, uważał, że słowo few jest nieeleganckie przy rzeczownikach policzalnych. To może wydawać się dziwne, ale ludzie dziś toczą podobne wojny o tak zwany niższy język.
Preferencja Bakersa była częścią większego szaleństwa nad kodyfikacją języka angielskiego, które trwało przez wieki. Przez lata po Normanndzkiej Zboju w 1066 roku francuski był językiem arystokracji w Anglii, podczas gdy angielski był postrzegany jako język ludu.
Choć Anglicy od dawna odzyskali swoje królestwo do czasów Bakersa, ta niepokojąca niepewność pozostała w sercach wielu angielskich gramatyków. W rzeczywistości Baker chciał również, by król George założył Akademię Literacką z pięćdziesięciu urzędnikami.
To dziesięć więcej urzędników niż zatrudniała francuska straża gramatyczna – L'Académie Française. Wiele reguł gramatycznych języka angielskiego ma podobnie śmieszne pochodzenie, takie jak starania o odróżnienie nad od więcej niż.
Spór wokół słowa oni
Jedna często dyskutowana reguła ma pewne realne konsekwencje dla współczesnych użytkowników języka. Przez wieka one był używany w klasycznej literaturze i codziennej mowie zarówno jako przyimek mnogiej, jak i pojedynczej.
I dziś wielu osób niebinarnych i transpłciowych preferuje użycie oni/ich jako przyimków pojedynczych do odniesienia do siebie. Gramatycy z XIX wieku jednak uważali, że one powinno być wyłącznie przyimkiem mnogim.
Ale dziś ten spór nadal powoduje zamieszanie mimo postępów społecznych. Stawki wszystkich tych debat gramatycznych są głównie akademickie i rzadko mają wpływ na codzienne życie ludzi.